Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Europa walczy o wiarygodność. Rynki podliczają greckie straty

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Uczestnicy szczytu w Brukseli nie mogą dojść do konsensusu, a Stanom Zjednoczonym znów grozi obniżenie ratingu

Plan ratunkowy dla strefy euro opracowuje 17 państw, ale w środę w Brukseli rozwiązania mają być zaakceptowane przez wszystkie 27 państw Unii Europejskiej. Do wczorajszego braku przełomu w szczycie doszła kolejna pesymistyczna wiadomość: znów pojawiła się informacja, że Stanom Zjednoczonym zostanie obniżony rating. Tym razem pozbawienie USA potrójnego A przewiduje Merrill Lynch. Degradacji miałaby dokonać agencja Moodys lub Fitch.

Tym ważniejsze jest zrobienie porządków w Europie. Opracowywany plan ma trzy elementy: umorzenie części długu Grecji ze znaczną stratą prywatnych wierzycieli, rekapitalizację banków europejskich i wzmocnienie funduszu ratunkowego strefy euro (EFSF).

Wczorajszy szczyt tylko częściowo uspokoił rynki. Według raportu przygotowanego przez MFW, EBC i Komisję Europejską grecka gospodarka uniknie niekontrolowanego bankructwa pod warunkiem, że banki zgodzą się na stratę 60 proc. nominalnej wartości posiadanych obligacji Grecji, a Ateny otrzymają kolejny pakiet pomocowy wart 109 mld euro.

Rynki z takim scenariuszem się pogodziły. - Powiedzmy otwarcie: dług musi być umorzony. To warunek, by grecka gospodarka pozostała przy życiu - komentuje główny ekonomista Saxo Banku Steen Jakobsen. Na razie prezesi banków sygnalizują, że są gotowi przystać na stratę do 40 proc. wartości greckich obligacji. W zamian inwestorzy oczekują, że podobny scenariusz nie powtórzy się we Włoszech i w Hiszpanii. Zaufanie do wypłacalności tych krajów ma zapewnić przebudowa Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (EFSF). W tym kontekście premier Belgii Yves Leterme ocenił, że "kluczową kwestią jest, aby jutro (w poniedziałek) rano na otwarciu rynków Unia osiągnęła taki postęp (w negocjacjach), by nie została podkopana wiarygodność strefy euro". Zmieniony EFSF ma być murem chroniącym przed przeniesieniem greckiej choroby do Włoch i Hiszpanii.

W niedzielę na stole zostały dwa rozwiązania. Zgodnie z pierwszym EFSF, wspólnie z prywatnymi funduszami i poszczególnymi krajami strefy euro, miałby udzielić gwarancji na wypłatę 20 - 30 proc. wartości obligacji takich krajów jak Włochy. Drugi wariant zakłada, że EFSF udzieliłby gwarancji specjalnemu funduszowi, który miałby pozyskać kapitał dla Włoch lub Hiszpanii od zamożnych państw spoza strefy euro jak Chiny. Prezydent Nicolas Sarkozy zrezygnował z forsowania pomysłu przekształcenia EFSF w bank mający wsparcie EBC i dysponujący nieskończoną ilością pieniędzy.

Nowa rola EFSF wymagałaby jednak zwiększenia jego kapitału ponad 440 mld euro. Sam rynek włoskich obligacji jest wart 1,9 bln euro. Byłoby to możliwe tylko poprzez pozyskanie kredytów pod zastaw kapitału instrumentu (tzw. lewarowanie). Bezpośredni przelew kapitału nie wchodzi w grę, kolosalna inwestycja tak nadwyrężyłaby finanse Francji, że kraj straciłby najwyższy rating kredytowy AAA. I jednocześnie załamałaby się wiarygodność samego EFSF.

Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przyznał również, że przywódcy dyskutowali o ograniczonej zmianie traktatu lizbońskiego, która pozwoliłaby na ściślejszą współpracę fiskalną i gospodarczą krajów strefy euro. Zgodę na taką zmianę musiałyby jednak wyrazić wszystkie państwa UE.

Banki strefy euro będą potrzebowały dodatkowo 108 mld euro, aby utrzymać bezpieczny kapitał w razie strat na inwestycjach w obligacje niepewnych państw Eurolandu - wynika z najnowszych stress testów przeprowadzonych przez Europejski Urząd Bankowy (EBA). Autorzy raportu przyjęli, że kapitał własny instytucji finansowych powinien odpowiadać 9 proc. udzielonych przez nie kredytów. W sobotę ministrowie finansów państw Eurolandu zgodzili się wprowadzić w ciągu 6 - 9 miesięcy plan dokapitalizowania banków. Zakłada on, że instytucje finansowe nie będą mogły ograniczyć akcji kredytowej, aby uzyskać wymagany wskaźnik zabezpieczeń. Brakujące fundusze mają pochodzić z zysków samych banków, dotacji z budżetów poszczególnych państw oraz funduszy prywatnych inwestorów.

Szacunki EBA są niższe niż wcześniejsze wyliczenia MFW, które wskazywały, że banki strefy euro będą potrzebowały 200 mld euro. Jednocześnie EBA uwzględnił pogarszające się nastroje na rynkach obligacji: tydzień temu szacunki urzędu mówiły o potrzebie dokapitalizowania banków kwotą 80 mld euro. Nie ujawniono, które banki będą potrzebowały tak dużych kwot. Minister finansów George Osborne zapowiedział, że brytyjskie banki nie będą uczestniczyły w tym planie.

J.Bie.

@RY1@i02/2011/206/i02.2011.206.00000080a.805.jpg@RY2@

AFP

Angela Merkel i Nicolas Sarkozy muszą się porozumieć w kwestii wzmocnienia funduszu ratunkowego

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

@RY1@i02/2011/206/i02.2011.206.00000080a.806.jpg@RY2@

AFP

Daniel Cohn-Bendit, deputowany do Parlamentu Europejskiego

Europa jest już mocno spóźniona. Unia walutowa i przyszłość całej integracji jest nad przepaścią. Prawda jest taka, że decyzje, nad którymi pracujemy teraz w Brukseli, powinny były zapaść już rok temu. Kryzys ostatecznie udowodnił, że unia walutowa nie działa bez podstawowych form federalizmu fiskalnego i skoordynowanej polityki gospodarczej.

Uczestnicy szczytu muszą zatwierdzić powiększenie Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (EFSF). Jeśli chodzi o obawę budowania Europy dwóch prędkości: każde z 27 państw powinno brać udział w federalizacji unijnej gospodarki.

@RY1@i02/2011/206/i02.2011.206.00000080a.807.jpg@RY2@

MAT. PRAS.

Steen Jakobsen, główny ekonomista Saxo Banku

Rynki finansowe oczekują, że Niemcy będą kierowały się bardziej zasadą solidarności niż dyscypliny fiskalnej. I to mimo schłodzenia w ostatnim czasie takich oczekiwań przez przedstawicieli niemieckiego rządu. Przełamanie kryzysu nie będzie natychmiastowe: zajmie 12 - 24 miesiące prawdziwych cierpień. Jednak po tym pojawią się niepomiernie większe korzyści. Liczę, że po szczycie unijnym zobaczymy więcej elementów realizmu, np. dotyczącego cięcia greckiego zadłużenia.

@RY1@i02/2011/206/i02.2011.206.00000080a.808.jpg@RY2@

ŁOBACZEWSKI

Jacek Saryusz-Wolski, deputowany do PE

Układ, w którym decyzje w sprawie ratowania euro są przygotowywane w gronie wszystkich państw UE, następnie finalizowane już tylko przez kraje unii walutowej i w końcu zatwierdzane przez całą "27", jest dla nas do zaakceptowania. Polska dziś nie ponosi wielomiliardowych kosztów ratowania zadłużonych państw Eurolandu. Bądźmy więc realistami: nie może być sytuacji, w której decyzje podejmowanoby w gronie "27" i kraje spoza unii walutowej przesądzałyby o decyzjach, których koszty ponoszą potem same kraje strefy euro.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.