Nowa strefa oliwki zamiast eurostrefy
Partia Angeli Merkel nie chce spłacać długów krajów Południa bez kontroli nad ich gospodarkami. Niemiecka kanclerz odwołała wizytę w Rosji, by zbierać głosy konieczne do przegłosowania w Bundestagu drugiego bailoutu dla Grecji. Dziś przeciw jest aż 23 posłów CDU/CSU. Jeśli głosowanie okaże się klapą, na rynki wróci panika. W dokumencie przygotowywanym przez CSU, do którego dotarł "Der Spiegel", zapisano, że "nieograniczona unia transferowa i połączenie długów różnych krajów oznaczają utworzenie wspólnego rządu finansowego". Francja przekonuje, że jedynie taki model pozwoli uratować strefę euro. Europa ma wybór: albo tworzy rząd gospodarczy i ujednolica polityki budżetowe, albo godzi się na rozpad strefy euro na strefę północną i to, co media ochrzciły mianem "olive zone" - czyli strefę oliwki na południu Europy.
@RY1@i02/2011/167/i02.2011.167.000.001d.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Erik Bergloef, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR)
Dochodzimy do granicy cierpliwości opinii społecznej. Nie sądzę, aby Niemcy zgodziły się na kolejne kroki, jak powołanie euroobligacji. Ale rządy zrobią wszystko, aby uniknąć rozpadu strefy. Na przykład wymuszą jeszcze większy udział w pakietach pomocowych banków prywatnych.
@RY1@i02/2011/167/i02.2011.167.000.001d.002.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Ansgar Belke, niemiecki ekonomista z uniwersytetu w Duisburgu-Essen
Jeżeli w najbliższych tygodniach Berlin nie zmieni swojego kursu, to gra o przyszłość strefy euro będzie dla Niemiec nadal jedynie grą na czas. Niemiecka kanclerz ma obecnie tak słabą pozycję wewnętrzną, że otwarte forsowanie nowych mechanizmów ratowania Południa mogłoby zakończyć się jej upadkiem.
@RY1@i02/2011/167/i02.2011.167.000.001d.003.jpg@RY2@
Fot. Marcin Kaliński
Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC
Nie mamy wpływu na utrzymanie strefy euro ani na jej upadek, dlatego nasi politycy w ogóle nie powinni się tym zajmować. Ich rolą jest wzmacnianie Polski od środka i na tym powinni skoncentrować całą swoją energię. Sama strefa euro oczywiście może upaść, jak każda organizacja, choć to jeszcze nie oznacza rozpadu Unii Europejskiej.
@RY1@i02/2011/167/i02.2011.167.000.001d.004.jpg@RY2@
Fot. Michał Kołyga
Mirosław Gronicki, doradca prezesa NBP
Upadek strefy euro to upadek Unii. Gdy strefa się rozpadnie, załamie się handel, a wraz z nim gospodarki. Kryzys, jaki by wówczas nastąpił, można porównać wyłącznie do kryzysu z lat 1929 - 1933. Pociągnąłby Polskę tak samo jak wszystkie inne kraje. Dlatego nie ma wyjścia i strefę euro trzeba uporządkować.
JBie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu