Japoński rating spadł do chińskiego poziomu
Japonia płaci za nieudolną reakcję władz na awarię w elektrowni atomowej Fukushima I. Wczoraj, dwa dni po ogłoszeniu zamiaru dymisji przez premiera Naoto Kana, agencja Moody’s obniżyła rating Krajowi Kwitnącej Wiśni.
Wiarygodność kredytowa Tokio została oceniona na Aa3, na poziomie Chin rywalizujących z Japonią o miano centrum gospodarczego regionu Azji i Pacyfiku. Moody’s wytknął Japończykom dwa niepowodzenia: rosnący dług publiczny i chaos polityczny, który uniemożliwia wypracowanie spójnej strategii wyjścia ze stagnacji.
Od początku wieku zadłużenie Japonii wzrosło ze 152 proc. do niemal 230 proc. PKB, najwyższego poziomu na świecie. Co gorsza, prognozy MFW przewidują, że za pięć lat wielkość długu publicznego osiągnie dwuipółkrotność PKB. Mimo zeszłorocznego ożywienia także wzrost gospodarczy jest niski. Jeśli nie liczyć 2010 r., gospodarka nie osiągnęła 3-proc. poziomu rozwoju od 20 lat. Japonii grozi przy tym stagflacja, jedna z najtrudniejszych do wyleczenia chorób rozwiniętych gospodarek. Mimo powolnego wzrostu PKB poziom cen praktycznie się nie zmienia, a z 12 ostatnich lat przez siedem był wręcz ujemny, w pozostałych latach nie przekraczając 0,7 proc.
Na tę niewesołą sytuację nakłada się nieudolność rządów, którą ujawniła katastrofa w Fukushimie. Rządząca lewica jest oskarżana m.in. o ukrywanie rozmiarów szkód, co wystawiło ludzi na niebezpieczeństwo skażenia. Jak pokazują sondaże, tylko co szósty Japończyk popiera rząd Naoto Kana. Dlatego premier ogłosił, że poda się do dymisji. W poniedziałek poznamy nazwisko nowego szefa rządu. Wśród kandydatów są obecny minister finansów i były szef dyplomacji. Będzie to siódmy szef rządu w ciągu pięciu lat.
"Ciągłe zmiany w administracji powstrzymały rząd od przekształcenia długoterminowych strategii gospodarczych i fiskalnych w efektywną i trwałą politykę" - czytamy w uzasadnieniu agencji Moody’s. Analitycy spodziewali się obniżenia ratingu dopiero po wyłonieniu nowego rządu. - Wśród kandydatów na premiera nie ma jednak nikogo, kto byłby zdolny do wprowadzenia poważnych reform finansowych - tłumaczył decyzję agencji Yuuki Sakurai, szef firmy doradztwa inwestycyjnego Fukoku Capital Management.
O ile wszyscy kandydaci na premiera godzą się na podwyższenie o 5 pkt proc. podatku obrotowego, co ma finansować rosnące wydatki socjalne starzejącego się społeczeństwa (23 proc. Japończyków ma ponad 65 lat), o tyle w przypadku pozostałych zmian zgody nie ma. Tymczasem - zdaniem ekspertów Moody’s - Tokio ma szansę na okiełznanie zadłużenia jedynie w przypadku stałego rozwoju gospodarczego w tempie 3 proc. rocznie, czyli powrotu do tempa rozwoju z lat 80. Sama podwyżka podatku obrotowego tego nie zapewni.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu