Czy lepiej płacić co miesiąc po równo, czy lepiej mieć z górki
Przy staraniach o kredyt musimy dokonać wielu wyborów - banku, kwoty kredytu, okresu, na jaki go zaciągniemy, waluty... Pośród tylu decyzji wybór sposobu spłaty - raty równe czy malejące - wydaje się drugorzędny. A jednak decyzja ta ma konkretny wymiar finansowy.
Na pozór wydaje się, że spłata kredytu w ratach równych (inaczej annuitetowych), tzn. takich, których wysokość nie ulega zmianie przez cały okres trwania kredytu (oczywiście przy kredytach o stałym oprocentowaniu, w przypadku kredytów o zmiennym oprocentowaniu musimy się liczyć ze zmianą wysokości rat wraz ze zmianą stóp procentowych) jest rozwiązaniem bardziej naturalnym, prostszym i ze wszech miar pożądanym. A jednak, gdy porównamy koszty kredytu, okaże się, że w przypadku rat równych zapłacimy w sumie bankowi znacznie więcej niż przy ratach malejących. Jak to możliwe, skoro w obu przypadkach mamy do czynienia z tą samą kwotą kredytu i tym samym oprocentowaniem?
Różnice w całkowitym koszcie kredytu wynikają z konstrukcji raty. Składa się ona z dwóch elementów - kapitału oraz odsetek. W przypadku rat równych, udział kapitału w płaconej racie jest mniejszy, dlatego oddajemy bankowi wyższe odsetki. Dzięki temu rata miesięczna jest niższa w porównaniu do rat malejących, gdzie sprawa wygląda następująco: kredytobiorca co miesiąc spłaca taką samą część kapitału (zależnie od okresu kredytowania np. w przypadku kredytu 10-letniego 1/120) i do tego każdorazowo doliczane są odsetki. Coraz mniejsze, ponieważ są naliczone jedynie od niespłaconej części kapitału.
Co ten mechanizm oznacza w praktyce? To, że w przypadku rat malejących kapitał spłacamy szybciej, a skoro w przypadku rat annuitetowych kapitał do spłacenia spada wolniej, to przez dłuższy czas płacimy wyższe odsetki i w efekcie kredyt okazuje się znacznie droższy.
Posłużmy się przykładowymi wyliczeniami dla kredytu na kwotę 300 tys. zł, zaciągniętego na 30 lat. Rata równa na początku spłaty wyniesie 1656 zł, a rata malejąca 2145, ale w końcowej fazie rata malejąca wyniesie już tylko nieco ponad 800 zł. Istotna będzie różnica w kwocie zapłaconych odsetek: przy kredycie spłacanym w ratach równych kredytobiorca odda bankowi dodatkowo 296.380 zł, a w ratach malejących 236.906 zł.
Można się więc dziwić, dlaczego przy takich różnicach ktokolwiek decyduje się w ogóle na spłatę kredytu w ratach równych. Czy nie jest to tylko marnowanie pieniędzy? Niekoniecznie - równe raty mają swoje zalety.
Przede wszystkim raty malejące, mimo że paradoksalnie oznaczają niższy koszt kredytu, są rozwiązaniem dostępnym raczej dla tych klientów, których stać na jej zapłacenie. To dlatego, że na początku spłaty kredytu raty są znacznie wyższe niż przy ratach równych. To zaś oznacza, że ich spłata będzie przez pewien czas stanowiła znacznie większe obciążenie dla domowego budżetu. Dlatego, aby móc spłacać kredyt w ratach malejących, trzeba się wykazać wyższą zdolnością kredytową. A to z kolei oznacza, że decydując się na droższe rozwiązanie - spłatę w ratach równych, możemy dostać większy kredyt, niż gdybyśmy wybrali raty malejące.
@RY1@i02/2011/161/i02.2011.161.214.003n13.801.jpg@RY2@
Jaka wysokość rat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu