Letni rajd w górę możliwy, choć trudny
OBAWY O SYTUACJĘ finansów Włoch pogrążyły wczoraj rynki akcji. Analitycy wierzą, że byki wrócą na rynek jeszcze tego lata
Znów czarny dzień na rynkach akcji. Główne indeksy giełdowe straciły w poniedziałek po kilka procent. Francuski CAC40 i niemiecki DAX zjechały po 2,5 proc. Włoska giełda straciła aż ponad 3,5 proc. Na tym tle 1,6-proc. spadek WIG i 1,8-proc. WIG20 to całkiem przyzwoity wynik.
Załamanie na rynkach akcji spowodowane było obawami o sytuację finansów publicznych Włoch, które stały się wczoraj kolejnym, po Grecji, Irlandii, Hiszpanii i Portugalii, europejskim kandydatem do bankructwa. Nic więc dziwnego, że to właśnie włoska giełda straciła najbardziej, a liderami spadków były duże instytucje finansowe z tego kraju.
Ale sytuacja w strefie euro to tylko jedna z przyczyn przecen na rynkach akcji. Oprócz tego analitycy wymieniają też sygnały spowolnienia gospodarczego oraz idące za tym coraz gorsze prognozy wyników finansowych spółek.
- W sumie wszystko to zdołowało giełdy i sprawiło, że korekta stała się faktem. Według mnie może ona potrwać jeszcze kilka miesięcy i sprowadzić warszawskie indeksy o kilkanaście procent w dół - uważa Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI. Jego zdaniem w tej sytuacji raczej należy zapomnieć o tradycyjnej letniej zwyżce cen na giełdach. Kiedy może wrócić koniunktura? - Gdy stanie się jasne, że spowolnienie gospodarcze jest chwilowe. Nie sądzę, by było to możliwe w tym roku - mówi przedstawiciel Opery.
Jednak część specjalistów wciąż uważa, że odrobina nadziei na letnią hossę pozostała.
- Szansy na nią nie można całkowicie przekreślać - uważa Roman Przasnyski z Open Finance. Ale najpierw musiałyby się pojawić wzrosty na giełdach w Stanach Zjednoczonych, bez których nie ma co liczyć na rajd byków w Warszawie.
A wzrosty w USA są całkiem prawdopodobne. - Wydaje mi się, że wyniki finansowe spółek amerykańskich będą dużo lepsze, niż się obecnie prognozuje. A gdy inwestorzy zobaczą prawdziwą gotówkę na kontach spółek, zapomną o jedynie iluzorycznej możliwości bankructwa tak ogromnej gospodarki jak włoska - mówi Paweł Cymcyk, analityk A-Z Finanse. W jego opinii problem zadłużenia Włoch będzie na tapecie jeszcze kilka dni. Później inwestorzy zrozumieją, że włoskie państwo jest zadłużone u własnych obywateli i ryzyko bankructwa jest znacznie mniejsze niż w przypadku Grecji. Należy się więc liczyć z tym, że przez najbliższe dni na rynkach będzie nerwowo. - Ale nie zdziwiłbym się, gdyby po pierwszych dobrych wynikach firm amerykańskich na giełdy wróciły lepsze nastroje - mówi Paweł Cymcyk.
Analitycy podkreślają, że na tle giełd światowych warszawski parkiet wciąż trzyma się całkiem mocno. - Pamiętać należy, że wiele spółek wypłaciło ostatnio dywidendy, które zostały odcięte od kursów. Gdyby nie to, wciąż bylibyśmy powyżej 2,8 tys. punktów ma WIG20 - mówi analityk A-Z Finanse.
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu