Deficyt w 2011 r. niższy o 10 mld zł
Rząd przygotowuje się, by suchą nogą przejść przez grecki kryzys. - Na koniec czerwca resort finansów będzie miał w gotówce ponad 40 mld zł - zdradza w rozmowie z "DGP" wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.
To nie koniec dobrych wiadomości: polski deficyt na koniec roku zamknie się kwotą w granicach 30 mld zł - czyli o 10,2 mld zł mniejszą, niż planowano. W dodatku już zrealizowano blisko 75 proc. polskich potrzeb pożyczkowych na ten rok.
Chodzi o to, aby w razie finansowej katastrofy w Grecji nasz rząd nie był zmuszony do pożyczania pieniędzy na wysoki procent i mógł spokojnie przeczekać najgorszy moment paniki na rynkach.
Jak tłumaczy minister Radziwiłł, gdy wybuchł kryzys w Irlandii, rynki zamknęły się na półtora miesiąca. A zakładając, że scenariusz grecki będzie jeszcze groźniejszy, to okres, kiedy nie będzie można sprzedawać papierów wartościowych, będzie jeszcze dłuższy. - I na to musimy być gotowi - mówi Radziwiłł.
Można założyć, że już się to udało. Potrzeby pożyczkowe na ten rok zostały zaplanowane na 155 mld zł. To oznacza, że do końca roku resort musi pozyskać ze sprzedaży papierów wartościowych już tylko 38 mld zł. - Mając poduszkę bezpieczeństwa w postaci 75 proc. potrzeb zrealizowanych, resort może sobie pozwolić na komfort emitowania papierów wtedy, gdy to będzie dla niego wygodne - komentuje Piotr Żółtowski z BPH.
Jest też całkiem możliwe, że nie trzeba będzie pożyczać aż tyle, bo deficyt budżetu może być mniejszy o 10 mld zł. 6 mld zł ma dać wpłata z zysku NBP, a kolejne 4 mld zł mogą być efektem wyższych dochodów i niższych wydatków. Niewykluczone, że deficyt budżetu centralnego będzie w granicach 30 mld zł. Resort będzie mógł więc elastycznie sterować podażą papierów skarbowych.
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu