Szef Fed tłumaczy się ze swojej polityki
Amerykańska Rezerwa Federalna podjęła wczoraj decyzję o pozostawieniu bez zmian głównej stopy procentowej i wartego 600 mld dolarów programu skupu obligacji.
Główna stopa procentowa funduszy federalnych nadal wynosi więc 0 do 0,25 proc. Podano również prognozy gospodarcze na 2011 rok. Bezrobocie w USA ma spaść do poziomu 8,4 - 8,7 proc. Wzrost gospodarczy będzie wg Fed na poziomie 3,1 - 3,3 proc.
Wczoraj po raz pierwszy w 98-letniej historii Fed prezes amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke zwołał konferencję prasową na zakończenie comiesięcznego posiedzenia rady ds. polityki pieniężnej. Chciał w ten sposób uzasadnić coraz bardziej krytykowaną strategię utrzymywania rekordowo niskich stóp procentowych i pompowania aż do końca czerwca 600 mld dolarów w ramach program quantitative easing (QE).
Przeciwnicy Bernankego wskazują, że zacieśnienie polityki monetarnej jest konieczne, bo z powodu wysokich cen paliw rośnie w USA inflacja. Ich zdaniem strategia Fed prowadzi do gwałtownego załamania kursu dolara (wczoraj euro było warte aż 1,46 dol., a za dolara można było otrzymać zaledwie 2,67 zł), co destabilizuje rynki finansowe i coraz bardziej zniechęca zagranicznych inwestorów do kupowania obligacji amerykańskiego Skarbu Państwa. Na początku kwietnia Chiny zapowiedziały utworzenie państwowego funduszu, który zamiast w amerykański dług będzie lokował oszczędności w złoto i inne, niewalutowe aktywa.
Jednak Bernanke uważa, że utrzymanie stóp procentowych na poziomie zaledwie 0,25 proc. i kontynuacja programu QE są konieczne, bo wraz z wygaśnięciem w nadchodzących tygodniach nadzwyczajnych subwencji państwowych amerykańska gospodarka znów może gwałtownie spowolnić. Zdaniem szefa Fed obawy co do inflacji też są przesadzone, bo ceny przyspieszają w USA z powodów zewnętrznych, zaś tzw. inflacja bazowa (core inflation), która nie uwzględnia cen paliw i żywności, pozostaje niska. Bernanke wskazuje, że z powodu wysokiego (9 proc. osób w wieku produkcyjnym) bezrobocia ryzyko nadmiernego wzrostu płac i wymknięcia się inflacji spod kontroli jest minimalne. Prezes banku centralnego wskazuje także, że nie ma i jeszcze długo nie będzie zagrożenia dla pozycji dolara jako głównej waluty rezerwowej świata. Dziś prawie 70 proc. aktywów największych banków centralnych świata jest ulokowanych właśnie w amerykańskiej walucie.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu