Japonia zatrzęsie światem
Ani liczby ofiar, ani tym bardziej strat materialnych nie sposób jeszcze oszacować. Rząd w Tokio szykuje już jednak imponujący program odbudowy kraju. Japończycy za wszelką cenę chcą zapewnić świat, że kraj podniesie się z katastrofy. Świat wciąż pamięta poprzedni japoński kataklizm w 1995 roku, po którym gospodarka zapadła się i kraj popadł w najdłuższą stagnację od XIX w. Żeby rozwiać obawy rynków, już dziś zacznie działać giełda w Tokio. Bank centralny uruchamia fundusz odbudowy wart 20 mld dol. Rząd nowelizuje budżet.
Agencje analityczne przewidują, że mimo niespotykanych rozmiarów tragedii Japonii nie grozi recesja, a wzrost gospodarczy zmniejszy się nieznacznie, o 0,2 proc. PKB, i wyniesie 1 proc. - Tempo odbudowy zależeć będzie od rzeczywistej skali zniszczeń - mówi "DGP" Louis Turner, ekspert Chatham House. Wstrząsające obrazy dewastacji, jakie oglądamy w telewizji, nie muszą oznaczać tak dramatycznych konsekwencji dla linii produkcyjnych. - Po paru dniach wiemy tylko o kilku zakładach zrównanych z ziemią. Choćby Hitachi - mówi Turner. Najmocniej dotknięta została północno-wschodnia część Japonii, wytwarzająca 8 proc. dochodu narodowego. Ucierpiał przemysł samochodowy - Toyota, Nissan i Honda zamknęły 22 zakłady. Poważne skutki mogą mieć przestoje w zakładach produkujących mikroprocesory Toshiby i SunDisk.
Gospodarcza historia Japonii to historia kataklizmów. Trzęsienie ziemi w 1855 roku zapoczątkowało westernizację wysp, te z 1923 roku dało sygnał do modernizacji japońskich metropolii i rozwoju bankowości. Po katastrofie w 1995 roku w Kobe początkowo gospodarka wspaniale się rozwijała. Japoński PKB wzrósł o 1,8 proc. Rząd nie potrafił jednak wykorzystać społecznej mobilizacji. Nadmiar socjalnych programów zrujnował budżet. Obecnie dług osiąga 200 proc. PKB. W styczniu Standard & Poor’s obniżył wycenę ryzyka kredytowego Japonii z AA do AA-. I to może być największa przeszkoda w odbudowie państwa. Dalsze - tym razem konieczne - zadłużanie się nie posłuży gospodarce i samo otwarcie giełdy na wiele się nie zda, jeżeli inwestorzy będą jej unikać.
JĘDRZEJ BIELECKI, NINO DŻIKIJA
Pierwszym efektem trzęsienia ziemi było wzmocnienie japońskiego jena i osłabnięcie walut państw najbardziej odległych od epicentrum. W tym złotego. Takich wtórnych wstrząsów w światowej gospodarce spodziewajmy się więcej. Ogromne zniszczenia spowodowane kataklizmem zmienią plany japońskich firm na zagranicznych rynkach. Korporacje już dziś zapowiadają ściąganie funduszy na ratowanie swoich zakładów w kraju. To w równym stopniu może oznaczać ograniczanie japońskich operacji w USA, Chinach, Brazylii, jak też w Polsce.
- Skutki tej katastrofy odczują wszystkie kraje, w których Japończycy mają inwestycje bezpośrednie - mówi "DGP" prof. Stanisław Gomułka, ekonomista Business Center Club.
- Należy liczyć się z tym, że zyski firm będą transferowane do Japonii. Wstrzymane lub przynajmniej opóźnione mogą być też inwestycje dopiero planowane - dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztofek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.
A skala zaangażowania tamtejszych przedsiębiorstw w Polsce nie jest mała. Według Japońskiej Organizacji Handlu Zagranicznego (JETRO) na polskim rynku działają 244 firmy z kapitałem japońskim, z czego ponad 72 to firmy produkcyjne, wśród których są Toyota Motor, Sumitomo Electric czy producent opon Bridgestone. Ten ostatni otrzymał niedawno zezwolenie na budowę w Żarowie kolejnego zakładu o wartości 130 mln zł. Na polski rynek wszedł też właśnie koncern Ryohin Keikaku, właściciel japońskiej marki Muji, którą firmowane są m.in. akcesoria domowe i odzież. Japończycy byli też zainteresowani inwestycjami w polską infrastrukturę. Na przykład budową Kolei Dużych Prędkości czy inwestycjami w polską energetykę jądrową. Teraz plany inwestorów mogą się zmienić.
MICHAŁ FURA, TŻ, BLOOMBERG
@RY1@i02/2011/050/i02.2011.050.000.0001.001.jpg@RY2@
Fot. EPA/PAP
W katastrofie zginęło 1000 osób. 20 tys. uznaje się za zaginione. Odbudowa kraju zajmie lata i pochłonie miliardy. Zdewastowana jest infrastruktura: drogi, tory kolejowe, mosty. Na zdjęciu zniszczenia w mieście Kisenuma
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu