USA coraz bliżej klifu fiskalnego
Waszyngton
Amerykańskie władze przygotowują się do osunięcia państwa z fiskalnej przepaści. Jeśli do końca roku demokraci nie porozumieją się z republikanami w sprawie zasad polityki budżetowej, automatycznie zaczną obowiązywać cięcia i podwyżki podatków na kwotę 600 mld dol.
Szef Departamentu Skarbu Timothy Geithner zapowiedział w liście do liderów obu partii, że jego urzędnicy zastosują wiele księgowych sztuczek, które pozwolą władzom federalnym w miarę normalnie funkcjonować przez kolejne dwa miesiące. To jednak tylko odwlekanie wyroku; jeśli główne siły polityczne nie osiągną kompromisu, Amerykanom grozi załamanie konsumpcji prywatnej i rynku pracy, a także obcięcie wielu programów społecznych, zaś kraj może ponownie pogrążyć się w recesji. Niepewność już odbija się na rynkach; w środę indeks Nasdaq spadł o 0,7 proc., zaś S&P 500 - o 0,5 proc. Czwartkowe otwarcie też nie nastrajało optymistycznie.
Republikanie wciąż nie chcą się zgodzić na likwidację lub ograniczenie ulg podatkowych dla najbogatszych, wprowadzonych za czasów George’a W. Busha. Bez tego nie ma mowy o kolejnym podwyższeniu limitu zadłużenia USA, obecnie ustalonego na 16,4 bln dol. Analitycy są podzieleni: część z nich straciła już wiarę w porozumienie przed Nowym Rokiem, inni prognozują tymczasowe porozumienie, które odsunie kluczowe decyzje kolejne kilka miesięcy. Żaden ze scenariuszy nie rozwiązuje problemu ciągle rosnącego zadłużenia, które dawno przekroczyło równowartość rocznego PKB.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu