Pod unijny nadzór trafią tylko wielkie banki. Szczyt urat owany
Paryż i Berlin wypracowały kompromis w sprawie unii bankowej. Wielka Brytan ia nie będzie wetować
Niemcy i Francja rzutem na taśmę porozumiały się wczoraj w sprawie kształtu unii bankowej. To ratuje rozpoczynający się dziś w Brukseli szczyt przed porażką, która zostałaby źle odebrana przez rynki finansowe.
Główna oś sporu dotyczyła liczby banków, które powinny być objęte nadzorem Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Paryż naciskał, aby pod kontrolą znalazły się wszystkie instytucje finansowe - łącznie około sześciu tysięcy. Berlin się obawiał, że będzie to prosta droga do ratowania upadających banków z pieniędzy bogatych krajów północnej Europy, w tym przede wszystkim Niemiec. Minister finansów tego kraju Wolfgang Schaeuble wskazywał także, że EBC nie jest w stanie kontrolować tak wielu instytucji finansowych.
Stanęło na kompromisie. Jak ujawnił wczoraj dziennik "Sueddeutsche Zeitung", przedmiotem nadzoru będą tylko banki systemowe. To te, których aktywa przekraczają 30 mld euro bądź stanowią przynajmniej 1/5 PKB macierzystego kraju albo mają oddziały przynajmniej w trzech krajach Wspólnoty. Ale to i tak co najmniej przynajmniej kilkadziesiąt instytucji finansowych. Żadnego ze wspomnianych trzech warunków nie spełnia ani jeden polski bank. Jednak większość polskich banków ma zagranicznych właścicieli, a ci kwalifikują się do nadzoru EBC. Przykład: sam BZ WBK nie podlegałby kontroli, ale już Santander, będący jego właścicielem, owszem.
Banki, które nie mają charakteru systemowego, zostaną pod kontrolą narodowych organów nadzoru. Nie będą mogły liczyć na pomoc finansową ze specjalnego funduszu, na który złożą się kraje unii walutowej. Taki fundusz zostanie utworzony po to, aby upadek systemowych banków nie pociągnął za sobą bankructwa słabszych krajów Eurolandu, jak to omal nie stało się w przypadku Hiszpanii.
Francja przystała też na niemiecki postulat, by wyraźnie oddzielić dwie funkcje EBC: prowadzenia polityki monetarnej i nadzoru bankowego. Berlin obawiał się, aby bank centralny nie obniżał stóp procentowych w celu pomocy upadającym bankom, przez co mógłby zaniedbać swoje podstawowe zadanie, jakim jest walka z inflacją.
Rozwieję się też zapewne obawy Wielkiej Brytanii o to, że nadzór EBC może narzucić niekorzystne rozwiązania dla banków działających w Londynie i osłabić rolę City. Zgodnie z dyskutowanym wczoraj projektem, który przedstawiła cypryjska prezydencja, kraje UE spoza strefy euro miałyby prawo weta odnośnie do regulacyjnych zmian proponowanych przez EBC. Negocjacje w tej sprawie byłyby prowadzone w ramach Europejskiego Urzędu Bankowego (EBA), mieszczącego się w Londynie.
Wczoraj rzecznik brytyjskiego ministerstwa skarbu zapowiedział, że Londyn nie chce blokować porozumienia. - Wielka Brytania konsekwentnie podtrzymywała, że unia bankowa jest kluczowym elementem zapewnienia stabilności euro, a EBC jest tą instytucją, która powinna przejąć centralny nadzór nad bankami - brzmi oświadczenie ministerstwa.
Także inny, sceptyczny dotąd wobec unii bankowej kraj, Szwecja, zadeklarował, że nie użyje weta. - Reguły wspólnego nadzoru mogą nie spełniać warunków, które pozwolą Szwecji na udział w tej inicjatywie. Nie zablokujemy jednak możliwości stworzenia takiego systemu innym - powiedział szwedzki minister finansów Anders Borg.
Również Polska jest ostrożna wobec planów powołania unii bankowej, ale nie groziła wetem w tej sprawie.
Decyzja w sprawie stworzenia nowego systemu nadzoru musi zostać jednomyślnie przyjęta przez wszystkie kraje UE, co nie znaczy, że wszystkie muszą do niej przystąpić. Zgodnie z wynegocjowanym wczoraj projektem kompromisu EBC przejąłby nową rolę od początku 2014 r. Nie wiadomo natomiast, czy, a jeśli tak, to kiedy powstanie wspólny system gwarantowania wkładów bankowych i czy obejmie on tylko banki o charakterze systemowym, czy wszystkie instytucje finansowe. To pierwsze rozwiązanie mogłoby naruszyć unijną zasadę równej konkurencji w ramach jednolitego rynku.
@RY1@i02/2012/242/i02.2012.242.00000060f.802.jpg@RY2@
Bloomberg
Wolfgang Schaeuble zdołał przekonać nieufnych do unii
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu