Konflikt Turcji z Syrią: polscy zarządzający spokojni
Fundusze
Ceny tureckich obligacji spadły w czwartek najbardziej od dwóch miesięcy, lira osłabiła się do dolara do poziomu niewidzianego od trzech tygodni. Indeks tureckiej giełdy zniżkował o ok. 1 proc. Wszystko z powodu incydentu na granicy z Syrią: z jej terytorium ostrzelano miasteczko Akcakale. W odpowiedzi we czwartek rano tureckie wojska ostrzelały syryjskie pozycje, a parlament w Ankarze wyraził zgodę na interwencję zbrojną poza granicami kraju.
Te wydarzenia i reakcja rynkowa mają znaczenie dla posiadaczy jednostek kilku funduszy krajowych TFI, których łączne aktywa to 170 mln zł.
Większość analityków nakazuje ostrożne podejście do tureckich aktywów. - Zalecam sprzedaż tureckiej waluty i uważne obserwowanie rozwoju konfliktu - powiedział agencji Bloomberg Suha Yaygin, analityk Toronto Dominion Banku. Od początku tego roku lira umocniła się do dolara o 4,5 proc. Według Thu Lan Nguyena, analityka Commerzbanku, z łatwością osłabi się o ok. 8 proc., jeśli Turcja wkroczy na wojenną ścieżkę. - W takim wypadku wystraszeni inwestorzy zagraniczni zaczną masowo wyprzedawać tureckie aktywa - ostrzega Nguyen.
Zarządzający polskich funduszy wykazują spokój. - W krótkim terminie ciągłe napięcia na granicy turecko-syryjskiej mogą mieć negatywny wpływ na rynek. W dłuższym terminie zależy to od działań, które podejmie Turcja. Należy również zwrócić uwagę na decyzje NATO i ONZ w tej sprawie. Prawdopodobieństwo przerodzenia się obecnej sytuacji w bezpośredni atak jest małe - twierdzi Marzena Górska, zarządzająca funduszem Investor Turcja. - Konflikt się nie pogłębi - uspokaja Marek Buczak, zarządzający funduszem Quercus Bałkany i Turcja.
Piotr Rosik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu