Import słabnie tak jak eksport
Import hamuje wolniej, niż oczekiwali tego ekonomiści. W maju wyniósł nieco ponad 13 mld euro i był niższy niż przed rokiem o 0,1 proc., gdy miesiąc wcześniej liczony rok do roku spadek wyniósł 3,7 proc. W maju za granicę wysłaliśmy towary za niespełna 12,1 mld euro. To też o 0,1 proc. mniej niż przed rokiem. Ujemne saldo obrotów towarowych, czyli nadwyżka importu nad eksportem, wyniosło w sumie 933 mln euro. - I to ono w największym stopniu odpowiada za deficyt na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego - wyjaśnia Piotr Piękoś, ekonomista Pekao SA. Deficyt ten wyniósł w maju 815 mln euro - wynika z danych NBP o bilansie płatniczym, czyli wszystkich przepływach finansowych z i do Polski.
Eksperci spodziewali się odczytu znacznie niższego - na poziomie 232 mln euro. - W kolejnych miesiącach oczekujemy powrotu deficytu handlowego do umiarkowanych poziomów z poprzednich miesięcy. Spodziewamy się szybszego spowolnienia w przypadku importu niż eksportu - mówi Piotr Piękoś. Ten szybszy spadek dynamiki importu niż eksportu tłumaczy mniejszym zapotrzebowaniem przemysłu na materiały z zagranicy. Jest to spowodowane słabnącą konsumpcją wewnętrzną.
bt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu