Dajcie nam wpływy w MFW, inaczej nie będziemy płacić
BRIC
Chiny, Rosja, Indie, Brazylia (BRIC) domagają się większego wpływu na podejmowanie decyzji przez MFW w zamian za udział w zwiększeniu środków finansowych funduszu. Już w kwietniu uzgodniono, że rezerwy waszyngtońskiej organizacji zostaną zwiększone o 430 mld dol. To konieczne, aby MFW mógł skutecznie wspierać kolejne kraje strefy euro zagrożone bankructwem. Jednak na rozpoczętym wczoraj w Meksyku szczycie państw G20 wicepremier Chin ds. finansowych Zhu Guangyao nie chciał powiedzieć, jak dużą kwotę jest gotowy wyasygnować jego kraj. Zdaniem ekspertów bez takiej deklaracji także Rosjanie, Brazylijczycy i Hindusi nie podejmą w tej sprawie żadnych zobowiązań.
Nieoficjalnie mówi się, że Chiny byłyby gotowe wyłożyć na ten cel 60 mld dol., a Rosja, Indie i Brazylia - po 10 mld dol. Gros dofinansowania pochodziłoby jednak od krajów zachodniej Europy, bo Stany Zjednoczone nie chcą uczestniczyć w tej operacji.
Zasady zmiany podziału głosów w radzie MFW, która lepiej uwzględnia rosnące znaczenie rynków wschodzących, uzgodniono już w 2010 r. Jednak decyzja ta wciąż nie została zatwierdzona przez Kongres i jest w zasadzie wykluczone, aby tak się stało przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. Wczoraj o szybszą decyzję amerykańskiego parlamentu zaapelowała szefowa MFW Christine Lagarde.
- Jest oczywiste, że MFW musi odzwierciedlać współczesny świat, w którym rola krajów wschodzących jest bardzo duża - uznała Francuzka.
Rynki wschodzące z grupy BRIC upierają się przy swoich warunkach także z powodów wewnętrznych. Ich opinia publiczna ma coraz większe wątpliwości, dlaczego Chiny czy Brazylia mają wspierać wciąż znacznie bogatsze od siebie kraje południa Europy.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu