Po szczycie G-8 nasz złoty złapał drugi oddech
Gospodarka
Choć szczyt G-8 nie przyniósł zbyt wielu konkretów, to deklarację o poszukiwaniu metod wspierania wzrostu gospodarczego i apel o pozostanie Grecji w strefie euro rynek odebrał jako dobrą monetę. Lekkie umocnienie euro wobec dolara i ogólna poprawa nastrojów na świecie pomogły w poniedziałek złotemu. Po południu za euro trzeba było płacić niewiele ponad 4,30 zł - to prawie 5 groszy mniej niż pod koniec ubiegłego tygodnia.
- Tak naprawdę odreagowanie na naszym rynku trwa już od poprzedniej środy, czyli od interwencji BGK. Wsparły je we czwartek werbalne interwencje NBP, a wczoraj globalna poprawa nastrojów - mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.
Ale o wiele ważniejsze niż szczyt G-8 mogą być wyniki nieformalnego szczytu UE w środę. Istotne będą też wstępne odczyty indeksów PMI i niemieckiego Ifo (we czwartek) - jeśli potwierdzą spowolnienie w Europie, na rynku znów może być nerwowo. Ale nie aż tak, jak na początku zeszłego tygodnia. Mało prawdopodobne jest osłabienie złotego do 4,40 za euro - co oglądaliśmy w poprzednim tygodniu.
- Negatywne informacje, jak te z Grecji czy o hiszpańskich bankach, chyba już zostały zdyskontowane. Teraz będziemy czekać na wyniki powtórzonych greckich wyborów. Reakcji należy się spodziewać już po wyborach 17 czerwca, bo do ostatniej chwili ich wynik będzie trudny do przewidzenia - mówi Marek Rogalski.
Jedno jednak jest pewne: informacje z kraju są na drugim planie. Dowód to brak rynkowej reakcji na podwyżkę stóp procentowych przez RPP. Według naszego rozmówcy inwestorzy nie wierzą, że rada zdecyduje się na kolejny taki ruch w obliczu pogarszających się danych z gospodarki.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu