Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rośnie wiarygodność Polski

27 czerwca 2018

Ubezpieczenie polskiego długu od ryzyka niewypłacalności było tańsze niż ubezpieczenie długu Francji

Stawka kontraktu CDS - najważniejszej formy ubezpieczenia od niewypłacalności - spadła wczoraj do 176 punktów. Chodzi o polski pięcioletni dług denominowany w dolarach. Ubezpieczenie identycznego długu Francji kosztowało prawie 180 pkt. I to wystarczyło, żeby Ministerstwo Finansów wpadło w zachwyt. Dla resortu to dowód, że Polska jest uważana za coraz bardziej wiarygodnego emitenta. I słusznie, bo stawki CDS to premie za ryzyko - im w ocenie rynku jest ono niższe, tym i ubezpieczenie powinno tanieć.

- Kontrakty CDS to jeden z trzech najważniejszych wskaźników pokazujących postrzeganie wiarygodności kraju, oprócz rentowności jego obligacji i ratingu - mówi minister finansów Jacek Rostowski.

Ministerstwo przypomina, że Francja to niejedyny kraj strefy euro z droższym od polskiego ubezpieczeniem długu od niewypłacalności. Już w marcu 2010 r. polski CDS stał się tańszy niż hiszpański, od połowy 2010 r. spadł poniżej stawki włoskiej, a od końca 2010 r. jest niższy od CDS dla długu Belgii.

- Przed upadkiem Lehman Brothers nie było ani jednego kraju w strefie euro, który miałby stawki wyższe niż Polska - przypomina minister Rostowski. Jego zdaniem spadające koszty ubezpieczenia dobrze rokują rentowności polskich obligacji - zwykle zapowiadają jej spadek. Tu też MF ma się czym pochwalić: na wczorajszej aukcji dwuletnich obligacji udało mu się sprzedać papiery z rentownością 4,535 proc. To najmniej od 2006 roku. Na głównej aukcji ministerstwo sprzedało obligacje za prawie 4 mld zł. Popyt w sumie był wart 7,1 mld zł.

- Sfinansowaliśmy już 47 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych, do końca miesiąca powinniśmy osiągnąć 50 proc. - wyjaśnia wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.

Kto kupował obligacje? Prawdopodobnie przede wszystkim inwestorzy zagraniczni. Dla krajowych graczy papiery są po prostu zbyt drogie.

- Sytuacja nie jest łatwa, bo rentowności są dziś bardzo niskie. Przydałaby się korekta i na nią chyba czekają krajowi inwestorzy - mówi Arkadiusz Urbański, analityk Pekao.

Taka struktura popytu, w której przewagę ma kapitał zagraniczny, ma jednak też swoje złe strony. Każde pogorszenie nastrojów na rynkach globalnych bardzo szybko przekłada się na ceny polskich aktywów. Tak było też wczoraj z obligacjami. Wysokich cen uzyskanych na aukcji nie udało się długo utrzymać na rynku wtórnym. Rentowność dwulatek w drugiej części dnia wzrosła do 4,58 proc. O 5 - 6 pkt bazowych rosła też dochodowość papierów pięcio- i dziesięcioletnich.

- Aukcja się udała, ale osłabienie złotego wystraszyło i popyt zniknął. Inwestorzy krajowi nie byli w stanie podtrzymać nastrojów, ceny spadły, a rentowności wzrosły. I to wszystko stało się po triumfalnej konferencji MF - mówi Arkadiusz Urbański.

Ministerstwo samo zresztą odczuło to pogorszenie nastrojów, bo w przetargu uzupełniającym sprzedało obligacje za 300 mln zł - choć chciało sprzedać za 800 mln zł.

Dla inwestora z zagranicy lokującego pieniądze w obligacjach polskie papiery są atrakcyjne, bo dają ciągle wysoką rentowność przy malejącym ryzyku. Zwłaszcza gdy porównać ją do dochodowości papierów np. włoskich czy hiszpańskich. To paradoks: ubezpieczenie długu Francji jest droższe, ale rynek żąda dziś od francuskiego rządu około 1,75 proc. rentowności od pięcioletnich obligacji i 2,90 proc. od papierów dziesięcioletnich. Polskie Ministerstwo Finansów godzi się na rentowność 4,535-proc., a obligacja dziesięcioletnia jest wyceniana na 5,4 proc. Mniejsze rentowności mają też obligacje Włoch: w przypadku pięciolatki jest to 3,58 proc., a dziesięciolatki - 4,85 proc. Tymczasem stawka CDS dla włoskiego długu to 384 pkt, o 208 punktów więcej niż dla długu Polski. Podobnie jest z długiem hiszpańskim: CDS wyceniany jest na 413 pkt, a rentowność obligacji pięcioletniej to 3,75 proc. Dla papieru dziesięcioletniego to około 5,16 proc.

Polskie papiery dają wysoką rentowność przy malejącym ryzyku

OPINIA

diler rynku długu w PKO BP

Przetarg dwuletnich obligacji można uznać za udany dla MF, biorąc pod uwagę wysoki popyt i bardzo niską rentowność. Jednak z punktu widzenia inwestorów - zwłaszcza krajowych - to nie jest sukces. Skoro koszt pieniądza oferowanego dziś na krótki termin na rynku międzybankowym to około 4,40 proc., to rentowność rzędu 4,54 proc., jaką można uzyskać z dwuletnich obligacji, nie jest porażającym zyskiem. Inwestycja w taki papier jest opłacalna dla zagranicznych graczy, którzy porównują rentowność do dochodowości uzyskiwanych u siebie w kraju. Dlatego to, jak będą wyglądały notowania polskich obligacji, zależeć będzie od notowań papierów niemieckich czy amerykańskich. Jeśli tam nastąpi wzrost rentowności, podobnie będzie u nas.

To, że stawki CDS na polski dług spadły, nie powinno dziwić. Polska jest chwalona za granicą za przewidywalną politykę budżetową. Poza tym stawki CDS-ów spadały ostatnio na całym rynku, bo niektórzy analitycy zaczęli wątpić w skuteczność tego ubezpieczenia.

@RY1@i02/2012/053/i02.2012.053.00000070d.803.jpg@RY2@

Jak zmieniał się koszt ubezpieczenia 5-ltniego długu

Współpraca: Sławomir Łuniewski

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.