Azja i USA atrakcyjne przez następne 30 lat
Na razie nie warto inwestować w Europę - wynika z ankiety DGP
Z ankiety przeprowadzonej przez DGP wśród analityków największych działających w naszym kraju firm inwestycyjnych wynika, że w najbliższych 20 - 30 latach największe zyski przyniosą rynki azjatyckie - ze szczególnym uwzględnieniem Chin i Indii - oraz Brazylia i USA. - Wszystkie największe kraje rozwijające się, czyli Brazylia, Indie i Chiny, utrzymają długoterminowy trend wzrostowy i mogą urosnąć najbardziej w ciągu najbliższej dekady - uważa Mark Mobius, szef Templeton Emerging Markets Group (grupa Templeton jest jednym z największych inwestorów w Polsce). - Może to być tak dynamiczny wzrost, że łączna wartość akcji spółek z tych rynków przekroczy wartość firm notowanych w USA, Japonii i Europie - dodaje Mobius.
Równie optymistyczną opinię o przyszłości największych rynków rozwijających się ma Franz Wenzel, szef komitetu inwestycyjnego Axa Investment Managers. Ostrzega jednak, że inwestowanie na nich jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach. - Będą rosły, ale w warunkach dużej zmienności cen - mówi Wenzel.
Spośród rynków wschodzących to Indie i Brazylia wymieniane są przez wielu analityków jako pewniaki pod względem długoterminowego wzrostu. Głównie z uwagi na strukturę wiekową społeczeństw, które są stosunkowo młode. - Popyt wewnętrzny w tych krajach będzie wciąż rósł, co będzie gwarantem wzrostu cen akcji - tłumaczy Virginie Maisonneuve, szefowa departamentu akcji w globalnej firmie inwestycyjnej Schroder’s. Witold Chuść, zarządzający w Altus TFI, w przypadku Brazylii zwraca uwagę także na spore bogactwa naturalne. Z kolei dużą zaletą gospodarki Indii - w opinii Macieja Bitnera, analityka Wealth Solutions - jest mały stopień jej uzależnienia od surowców. Piotr Szulec, ekonomista Pioneer Pekao TFI, podkreśla jednak, że powodzenie Indii w coraz większym stopniu zależeć będzie od tego, czy tempo zmian społecznych będzie równie duże jak tempo zmian gospodarczych.
W stosunku do Chin padło równie dużo wskazań, co ostrzeżeń. Dlaczego? - W przypadku tego kraju występuje spore ryzyko przegrzania gospodarki, czyli załamania się systemu gospodarczego w wyniku diametralnej zmiany tempa wzrostu - tłumaczy Piotr Szulec. Witold Chuść twierdzi, że do kryzysu w Państwie Środka może doprowadzić także zbyt duży udział przedstawicieli władz w procesie zarządzania firmami. W ostatnim raporcie Bank Światowy zwracał uwagę, że Chiny powinny bardziej urynkowić gospodarkę, m.in. prywatyzując większą liczbę przedsiębiorstw. Z kolei Paweł Homiński, zarządzający Noble Funds TFI, wskazuje, że dla Chin główną barierą wzrostu, której jeszcze nie widać, będzie starzenie się społeczeństwa. - Pójdą drogą Japonii - uważa Homiński.
Według niektórych analityków dużą niespodziankę może sprawić Afryka. Twierdzą tak Homiński, Maisonneuve i Adam Kurowski, dyrektor departamentu zarządzania aktywami w Axa PTE.
Jednym z nielicznych analityków, który nie polecił żadnego z rynków wschodzących, jest Grzegorz Łętocha, dyrektor departamentu zarządzania aktywami w BPH TFI. - Wzrost cen akcji w Azji czy Ameryce Południowej zależy od utrzymania tempa globalizacji. Nie wiadomo, czy będzie to możliwe w horyzoncie kolejnych 20 czy 30 lat - wyjaśnia Łętocha.
Wśród krajów rozwiniętych według analityków najlepiej będą się zachowywać Stany Zjednoczone. - Dobre perspektywy demograficzne oraz wciąż sprzyjający przedsiębiorczości i innowacyjności klimat pozwalają mieć nadzieję na wzrosty na amerykańskim rynku akcji - uważa Bitner.
Co z Europą? - Ja bym jej unikał - odpowiada krótko Chuść. - W najbliższych latach gospodarki rozwinięte będą rosły wolno - tłumaczy Mobius.
Niektórzy analitycy, jak Bitner czy Łętocha, podkreślają jednak, że najpewniejszą strategią jest ta, która polega na dywersyfikacji inwestycji. - Globalnie zdywersyfikowany portfel daje szansę na realną stopę zwrotu na poziomie 5 proc. rocznie bez konieczności typowania poszczególnych rynków i ryzyka pomyłki - uważa Bitner.
@RY1@i02/2012/049/i02.2012.049.00000140c.802.jpg@RY2@
Które rynki przyniosą najlepsze stopy zwrotu w perspektywie ponad 20 lat
Akcje lepsze od obligacji w bardzo długim terminie
Na wskazanych przez ekspertów rynkach można inwestować za pośrednictwem funduszy akcji i obligacji. Jednak, jak wynika z historycznych danych, lepiej wybrać podmioty inwestujące w papiery udziałowe niż w dłużne. W tak długim terminie (ponad 20 lat) większe zyski przynoszą akcje. W latach 1900 - 2010 roczne realne stopy zwrotu z akcji były na wszystkich rynkach o 2 - 6 punktów proc. wyższe niż w przypadku obligacji - mówią dane zamieszczone w "Credit Suisse Global Investment Returns Yearbook 2011".
Takich inwestycji można dokonywać w ramach indywidualnych kont emerytalnych (IKE) i planów oszczędnościowych oferowanych przez banki, TFI i ubezpieczycieli. Działające w Polsce instytucje finansowe oferują oszczędzającym na emeryturę pełną gamę funduszy inwestujących w akcje na wszystkich kontynentach (także w Afryce) w niemal wszystkich krajach świata.
Można także skorzystać - choć zazwyczaj już nie w ramach IKE - z oferty globalnych funduszy, które są sprzedawane w Polsce.
Piotr Rosik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu