Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Wartość PTE już zaczyna spadać

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Biznes emerytalny w Polsce po wprowadzeniu rządowych zmian może być wart tyle co nic - uważają analitycy. Kilka lat temu inwestorzy nie przejęli się cięciem składki do OFE, teraz stracą w dwójnasób

Dotychczasowe szacunki branży dotyczące wartości całego sektora ubezpieczeń emerytalnych mówią o 10-15 mld zł. MetLife odpisał od wartości swojej inwestycji w polskie PTE równowartość 70 mln zł. Gdyby właściciele pozostałych towarzystw zdecydowali się proporcjonalnie na takie same odpisy, straty spowodowane planowanymi zmianami w OFE wyniosłyby ok. 1,2-1,5 mld zł.

Analitycy są bardziej radykalni od amerykańskiego ubezpieczyciela. - Jeśli przyjęty zostanie wariant dobrowolności i połowa członków OFE wróci do ZUS, będzie to oznaczało spadek wartości rynku w pobliże zera - twierdzi Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI. W jego ocenie to najbardziej prawdopodobny wariant, jaki zostanie przyjęty przez rząd.

Aleksander Łaszek, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, dodaje, że firmy będące właścicielami PTE, wchodząc na polski rynek, zainwestowały sporo pieniędzy w pozyskanie klientów. - Liczyły, że z czasem koszty im się zwrócą - wyjaśnia Łaszek. - Ale gdy rząd idzie w kierunku marginalizacji OFE, właściciele PTE muszą dostosować ich wycenę do nowej sytuacji, co będzie istotną rewizją w dół - dodaje.

W ciągu kilkunastu lat funkcjonowania PTE wypłaciły akcjonariuszom ponad 4 mld zł w postaci dywidend.

MetLife, który wysokość odpisu już ogłosił, może go jeszcze zweryfikować. - Obawiam się, że w skrajnym scenariuszu wartość, o jaką firma będzie musiała pomniejszyć wyniki, będzie wyższa - zaznacza jeden z analityków.

Michel A. Khalaf, odpowiedzialny za nasz region w MetLife, liczy jednak, że ogłoszona kwota odpisu faktycznie będzie niższa. - Razem z innymi uczestnikami rynku mamy nadzieję przekonać rząd do wprowadzenia zmian do ogłoszonych już propozycji - zaznaczył podczas prezentacji wyników amerykańskiej firmy.

Nadzieja, że straty będą mniejsze, niż wynika z dotychczasowych propozycji rządu, powstrzymuje innych od informowania o stratach. Zdaniem Grzegorza Zatryba inwestorzy czekają, który wariant ostatecznie zostanie przyjęty. - W tej chwili jeszcze nie wiadomo, jak duże powinny być odpisy - twierdzi strateg. Ale niezależnie od tego, co rząd zrobi, to i tak wszyscy wiedzą, że wyceny PTE spadły, gdy obniżono składkę do OFE. To spowodowało obniżenie opłat od składek i za zarządzanie. - Wówczas nikt odpisów nie robił, teraz inwestorzy uwzględnią i stare, i nowe zmiany - dodaje.

Zmiany w systemie emerytalnym oddalą dług od progu

Jest ryzyko, że bez przeniesienia części aktywów OFE do ZUS dług publiczny mógłby w przyszłym roku przekroczyć II próg ostrożnościowy, czyli poziom 55 proc. PKB - uważa część ekonomistów.

Według prognoz Pekao dług liczony metodą krajową już w tym roku sięgnie 55,3 proc. PKB. W przyszłym jeszcze wzrośnie i wyniesie 56,6 proc. PKB. Teoretycznie oznacza to konieczność uruchomienia sankcji, m.in. budżet na 2015 r. musiałby być zrównoważony. Ale ekonomiści Pekao nie wierzą, że procedury ostrożnościowe będą wdrażane. - Rząd, zmieniając ustawę o finansach publicznych, zapewnił sobie kilka rozwiązań, które pozwolą mu tego uniknąć. Gdy dług przekroczy próg, będzie można policzyć jego zagraniczną część po średniorocznym kursie złotego, a nie z ostatniego dnia roku - mówi Adam Antoniak z Pekao. W przyszłym zaś zadziała efekt OFE związany z przeniesieniem aktywów funduszy do ZUS (prognoza Pekao nie uwzględnia wprowadzenia zmian w funduszach).

- Teoretycznie reforma OFE ma być neutralna dla progów ostrożnościowych - mają zostać obniżone o wartość obligacji przekazanych do ZUS z portfeli funduszy. Ale w niektórych wariantach ZUS miałby też dostać część akcji, które mógłby przecież sprzedawać, co też wpłynęłoby ma poziom długu - mówi Antoniak.

Grzegorz Ogonek z ING Banku Śląskiego też uważa, że bez uwzględnienia zmian w OFE wielkość długu w przyszłym roku może otrzeć się o drugi próg. Wielkość zadłużenia wyliczonego metodą unijną mogłaby wynieść nawet 59,7 proc. PKB - a więc balansowałaby na granicy dopuszczalnej wielkości zadłużenia według Komisji Europejskiej. Ogonek uważa, że dług znajdzie się na granicy progu już w tym roku.

Niebezpiecznie wysokiego zadłużenia spodziewa się też Rafał Sadoch, ekonomista Invest-Banku. - Nasza prognoza to 54,5 proc. PKB na 2013 r. Ale gdyby coś złego wydarzyło się w strefie euro i poprawa koniunktury zostałaby zablokowana, to dług może wzrosnąć ponad próg - mówi.

On też zwraca uwagę na zbawienny efekt zmian w OFE: to głównie dzięki nim dług liczony metodą krajową spadnie w przyszłym roku do około 45 proc. PKB (48 proc. licząc według ESA-95). I to one jego zdaniem pomogą rządowi w zbiciu deficytu finansów publicznych do około 3,5 proc. PKB w 2014 r. - zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej.

W spadek deficytu wierzą wszyscy ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy. Średnia z prognoz analityków ośmiu dużych banków działających na polskim rynku to właśnie 3,5 proc. PKB wobec 4,5 proc. w tym roku.

Marek Chądzyński

3,84 mld zł wynoszą kapitały własne powszechnych towarzystw emerytalnych

16,7 mln rachunków prowadzą OFE

272,2 mld zł aktywa funduszy w końcu czerwca

Elżbieta Glapiak

elzbieta.glapiak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.