Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzysowa kwadratura koła

27 czerwca 2018

Pięć lat kryzysu w strefie euro: miliardy z budżetów na ratowanie przynoszących straty banków i banki tracące miliardy w efekcie kryzysu zadłużenia państw

W próbach wydobywania Europy z kryzysu unijni politycy próbowali już niemal wszystkiego: dorzucali dziesiątki miliardów euro na pokrycie strat i biliony euro na zapewnienie płynności sektora bankowego, usiłowali poprawić funkcjonowanie instytucji finansowych, równocześnie starając się o to, by uchronić strefę euro przed rozpadem, a także wydobyć ją ze stagnacji powodującej rekordowy wzrost bezrobocia. O sukcesie nie ma mowy.

Stan tymczasowy

Dzisiaj przypominanie, że o nierównowagach w systemie finansowym mówiło się już na kilka lat przed wybuchem kryzysu w 2008 r., jest niczym innym, jak biciem leżącego. Czyli decydentów w polityce gospodarczej w najważniejszych światowych gospodarkach - w tym oczywiście w Unii Europejskiej - którzy nie zdążyli na czas zahamować ekspansji finansistów z sektora prywatnego. W efekcie ekspansja przybrała formę wielkiej bańki spekulacyjnej, ze skutkami pęknięcia której nie jesteśmy sobie w stanie poradzić do dziś. Również dlatego, że do tej pory wszelkie działania podejmowane były w reakcji na kolejne przejawy kryzysu, a nie po to, by zaradzić nowym czynnikom ryzyka.

Tak było od początku: nawet wówczas, gdy główne banki centralne zapewniały swoim bankom niemal nieograniczony dostęp do gotówki, ratując je przed wyschnięciem rynku międzybankowego albo podnosząc gwarancje dla depozytów - wprawdzie unikano większych kłopotów (np. całego łańcucha upadłości banków), ale na to, by zaradzić mniejszym, było już za późno.

Szybko okazało się, że za późno było także na ratowanie niektórych członków strefy euro, którzy - jak Irlandia - musieli wydać kolosalne kwoty na dokapitalizowanie swoich banków. Inne kraje Eurolandu jak Holandia, Belgia czy Niemcy, miały to szczęście, że ich wspomaganie sektora bankowego w relacji do produktu krajowego brutto kosztowało mniej. W kolejnych latach stale mieliśmy jednak do czynienia z przeplataniem się problemów sektora bankowego i państwa (Hiszpania z powodu zbyt małych kapitałów banków musiała zwrócić się o pomoc finansową do UE; greckie - i nie tylko greckie banki - poniosły straty z powodu stanu finansów publicznych Aten). W skrócie: dług, który powstał, by dorzucić kapitału ratowanym bankom, nie zniknie - kiedyś trzeba będzie go spłacić. A problemy banków, nawet jeśli zostały załatwione, to najczęściej tylko tymczasowo.

Od Larosierea do Liikanena

Niezależnie od bieżącego łatania dziur w sektorze finansowym, trzeba było szukać rozwiązań systemowych. Tu aktywna była przede wszystkim G20 - grupa największych gospodarek, których szefowie proponowali rozwiązania wdrażane później na szczeblu Unii Europejskiej. Ale propozycje konkretnych rozwiązań wychodziły również od ekspertów, którzy wchodzili w skład grupy de Larosierea (działającej na początku kryzysu; jako pierwsza zaproponowała ona ujednolicenie zasad nadzoru w krajach unijnych) czy ostatnio Liikanena.

- Nikt nie wie, jakie powinny być rozmiary sektora finansowego. Możemy jedynie usuwać perwersyjne zachęty, które prowadzą do nadmiernego rozrostu tego sektora. Na przykład zabezpieczenia potrzebne dla deponentów nie mogą prowadzić do pokusy nadużycia, która podważałaby stabilność systemu finansowego i całych gospodarek - tak swoje propozycje dotyczące m.in. rozdzielenia tradycyjnej bankowości komercyjnej (przyjmowanie depozytów i udzielanie z tych pieniędzy kredytów) od działalności na rynkach finansowych uzasadniał ostatnio Erkki Liikanen, prezes Banku Finlandii.

Jakich rozwiązań się dopracowaliśmy? Z jednej strony zwiększenia dyscypliny w finansach publicznych unijnych gospodarek, z drugiej - zwiększenia wymagań i zacieśnienia nadzoru nad instytucjami finansowymi. W finansach publicznych mamy przede wszystkim pakt fiskalny, który zobowiązuje rządy poszczególnych państw do tego, by deficyt strukturalny (czyli nieuwzględniający wahań koniunktury) nie przekraczał 0,5 proc. PKB. Państwom, które nie wpiszą do swojego prawodawstwa tej zasady, a ratyfikowały pakt, grożą kary do 0,1 proc. PKB.

Unia bankowa

W systemie finansowym sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. W trakcie kryzysu zmieniły się reguły funkcjonowania banków (nowa umowa bazylejska nakłada dużo większe wymagania, jeśli chodzi o kapitały banków, choć instytucje finansowe mają jeszcze kilka lat na ich wypełnienie; pojawiły się także nowe zaostrzone wymogi płynnościowe) i doszły nowe instytucje nadzorcze (z unijnym nadzorem na czele). Finalnym etapem jest unia bankowa, w ramach której ujednolicono by nadzór, gwarancje dla depozytów oraz metody radzenia sobie z instytucjami wpadającymi w kłopoty. Nowości w zasadach nadzoru zaszły jednak tak daleko, że pojawiło się ryzyko ograniczenia kompetencji instytucji krajowych na rzecz nadzoru na poziomie europejskim.

Dotyczy to przede wszystkim małych krajów, które w dodatku nie należą do strefy euro. Nowy nadzór ma być bowiem umiejscowiony w Europejskim Banku Centralnym, gdzie kraje spoza strefy euro mogą służyć jedynie głosem doradczym. A dodatkowo siła przebicia małych krajów jest ograniczona (jak wyliczał niedawno Raiffeisen Research - zsumowane aktywa banków w krajach Europy Środkowo-Wschodniej to mniej niż 4 proc. sumy bilansowej banków w strefie euro).

Efekt? Niektórzy już od dłuższego czasu dość zdecydowanie stawiają unii bankowej opór. Przykładem są Czesi. Mojmír Hampl, wiceprezes czeskiego banku centralnego, pod koniec kwietnia postawił sprawę jasno: w najgorszym przypadku możliwe jest, że dla krajów UE spoza strefy euro uczestnictwo w unii bankowej skończy się przekazaniem uprawnień nadzorczych nad bankami w zamian za nierównoprawną pozycję w EBC i brak dostępu do ewentualnej pomocy finansowej.

Jakie jest stanowisko naszego rządu w sprawie unii bankowej - wie chyba tylko on sam. Marek Belka, prezes NBP uważa, że Polska powinna obserwować proces powstawania unii bankowej, jednak jest za wcześnie na deklaracje o przystąpieniu do niej. Jego zdaniem obecnie idea ta nie wzbudza wielkiego entuzjazmu, gdyż istnieje wiele niewiadomych co do jej kształtu i zasad funkcjonowania. Jednak jak powiedział podczas dyskusji na Forum Ekonomicznym w Brukseli, Polska co do zasady powinna być zdecydowanym entuzjastą unii bankowej, nie tylko ze względu na wspólne dobro europejskiej integracji, ale również dlatego, że większość naszego sektora bankowego i tak będzie wewnątrz unii bankowej.

A czasu na decyzję nie jest wcale tak dużo. Cytowany przez serwis "Central Banking" Joerg Asmussen, członek zarządu EBC, mówił kilka dni temu, że bank strefy euro do końca tego półrocza chciałby wiedzieć, które kraje spoza strefy euro zdecydują się na uczestnictwo w unii bankowej.

Wciąż zbyt mało kapitału w bankach

Jak banki radzą sobie z dostosowaniem do nowych wymogów kapitałowych? Oficjalne symulacje prowadzone przez unijny nadzór bankowy wskazują, że sytuacja w europejskim sektorze się poprawia. Niezależne, prywatne instytucje są w swoich ocenach bardziej wstrzemięźliwe.

Swoje stress testy przeprowadziła niedawno szwajcarska agencja Independent Credit View. Zakładały one np. nadanie wyższych wag ryzyka obligacjom skarbowym wybranych państw. Jak się okazało, 25 banków w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji, Austrii, Danii, Holandii, Irlandii i... Polsce miałoby w takich warunkach niedobór kapitału na poziomie przekraczającym 750 mld euro.

- Ameryka wzięła się za sprawę kapitału na poważnie, natomiast banki w Europie dostały tylko płynność w nadziei, że w pewnym momencie sytuacja znów się poprawi. Ta płynność nie została jednak przetransferowana do realnej gospodarki, a jedynie posłużyła bankom do zwiększenia zakupów obligacji rządowych - podsumował, cytowany przez agencję Bloomberg, Christian Fischer, partner i analityk sektora bankowego w ICV.

@RY1@i02/2013/120/i02.2013.120.21400010a.802.jpg@RY2@

Kalendarium kryzysu

Łukasz Wilkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.