43. Piotr Marczak
dyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów
@RY1@i02/2013/072/i02.2013.072.00000170t.802.jpg@RY2@
wojtek górski
To on stoi za sukcesami emisji polskich obligacji w 2012 r. Kierowany przez niego departament do perfekcji opanował grę z rynkiem, tak sterując podażą obligacji, by inwestorzy czuli niedosyt. - Gdyby nie jego ludzie, koszt obsługi długu byłby rocznie o kilka miliardów złotych większy - mówi Piotr Soroczyński, były wiceminister finansów.
Przez lata pracy w resorcie - a jest w nim od 1992 r. - Marczak wypracował sobie mocną markę na rynku. - Stosowany przez niego sposób zarządzania długiem budzi uznanie. Jest ono bardzo zrównoważone, bez zbędnego ryzyka. I świetnie wykorzystuje bieżące warunki rynkowe - przekonuje Paweł Radwański, analityk Raiffeisen Banku.
Marczak nie pcha się na afisz - w internecie można zaleźć ledwie kilka jego zdjęć. Zdecydowanie woli pozostawać w cieniu, ale mimo to dla inwestorów jego słowa mają duże znaczenie. Analitycy często wymieniają sposób komunikowania się z rynkiem, jaki wypracowało MF, jako dodatkowy atut. - Nie ma parcia na szkło. Nie rzuca wypowiedzi, które mogłyby gwałtownie ruszyć rynkiem, ale z drugiej strony nie ma też w nich niedomówień dających duże pole interpretacji. To fachowiec, który doskonale wie, co robi. Taką ma opinię na rynku - twierdzi Radwański. To zasługa osiąganych przez niego wyników. Tegoroczne potrzeby pożyczkowe - czyli wartość wszystkich emisji obligacji i zaciągniętych kredytów przez MF służących do finansowania deficytu i rolowania starego długu - mają być mniejsze niż ubiegłoroczne. To duża sztuka, gdy deficyt budżetowy ma wzrosnąć.
MACH
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu