Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Większy zwalnia mniej

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Pracodawcy z sektora MSP wyraźnie ograniczyli redukcje etatów. Ale gdy w statystykach uwzględni się mikrofirmy, różowe okulary spadają z nosa

W ubiegłym roku pracodawcy z firm zatrudniających ponad 9 osób wypowiedzieli umowę o pracę 248,9 tys. pracownikom, którzy mieli pełny etat (łącznie z tymi, którzy zwalniani byli kilkakrotnie). To o 16 proc. mniej niż w roku poprzednim i najmniej od sześciu lat - wynika z danych GUS.

- Przedsiębiorcy ograniczyli cięcia w związku z poprawą koniunktury gospodarczej, która zwiększyła popyt na towary i usługi części firm - ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że pracodawcy rzadziej rozstawali się z pracownikami również dlatego, że lepiej oceniali perspektywy naszej gospodarki. - W ten sposób ograniczali koszty transakcyjne związane z ewentualnymi zwolnieniami i rekrutacją nowych pracowników - wyjaśnia prof. Kryńska.

Według danych GUS w zeszłym roku najwięcej osób (69,3 tys.) zostało zwolnionych przez pracodawców w przemyśle przetwórczym. - To głównie efekt branżowej struktury zatrudnienia - uważa Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Bo w przemyśle zatrudnienie jest największe. Ma w nim zajęcie na pełnym etacie ponad 2,1 mln pracowników. - A skoro jest ich najwięcej, to i więcej niż w innych branżach jest powodów do zwolnień - uważa Sędzimir.

Na drugim miejscu w tym rankingu znalazły się firmy handlowe i warsztaty samochodowe. Wypowiedziały one umowę o pracę blisko 54 tys. pracowników. To odpowiada drugiej pozycji, jaką zajmuje ta branża pod względem wielkości zatrudnienia. Ponadto od lat występuje w niej duża rotacja pracowników związana m.in. z upadłościami wielu małych firm, które nie wytrzymują konkurencji z coraz większą liczbą dyskontów i supermarketów. Trzecie miejsce przypadło budownictwu, w którym pracę straciło w ubiegłym roku 25 tys. osób zatrudnionych na pełny etat.

- Skala zjawiska nie dziwi, ponieważ jest związana ze specyfiką branży. Część firm budowlanych zwalnia pracowników, bo funkcjonuje tylko sezonowo. Inne muszą się z nimi rozstawać, gdy skończą się im kontrakty i nie zdobędą następnych - ocenia Konrad Strzeszyński, ekspert z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości. Dodaje, że zazwyczaj fachowcy z tej branży nie mają jednak kłopotów ze znalezieniem zatrudnienia w innych firmach, które realizują na przykład duże przedsięwzięcia infrastrukturalne lub mieszkaniowe.

Ubiegłoroczny obraz rynku pracy jest jednak zdecydowanie ciemniejszy po uwzględnieniu mikroprzedsiębiorstw zatrudniających do 9 osób. Wprawdzie nie ma oficjalnych danych statystycznych mówiących o tym, ile zwolniły one osób, ale było ich stosunkowo dużo. Świadczy o tym następujący rachunek. W ubiegłym roku w większych firmach z winy przedsiębiorstw (ich likwidacji, kłopotów finansowych, zmian organizacyjnych, produkcyjnych lub technicznych) pracodawcy wypowiedzieli umowę o pracę 95,9 tys. pełnozatrudnionych pracowników, resztę (153 tys.) zwolnili z przyczyn leżących po ich stronie. Tymczasem w urzędach pracy zarejestrowano w ubiegłym roku ponad 160 tys. osób, które straciły pracę w związku z trudnościami zakładów. Nie oznacza to jednak, że z powodu swoich kłopotów mikroprzedsiębiorstwa zwolniły ponad 64 tys., ponieważ nie wszyscy, którzy tracą etat, rejestrują się w urzędach pracy. Było ich więc prawdopodobnie znacznie więcej. Okazuje się przy tym (licząc tylko tych, którzy zgłosili się do pośredniaków), że ogólna liczba zarejestrowanych bezrobotnych zwolnionych z winy zarówno mikroprzedsiębiorstw, jak i małych oraz średnich i dużych firm była w 2013 r. o ponad 56 proc. większa niż w roku poprzednim i największa od 12 lat.

Jakie są perspektywy? - Można oczekiwać, że w tym roku zwolnień będzie mniej, ponieważ warunki funkcjonowania przedsiębiorstw są lepsze niż w roku ubiegłym - twierdzi Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. Dodaje, że nie ma też wśród pracowników presji na wzrost płac, co powoduje, że w efekcie nie ma również wzrostu kosztów przedsiębiorstw, który w wielu przypadkach był powodem redukcji zatrudnienia. Tym bardziej że koszty firm nie rosną także dlatego, że spadają na przykład ceny produkcji przemysłowej, ponieważ tanieją między innymi surowce wykorzystywane w produkcji.

@RY1@i02/2014/223/i02.2014.223.000000800.802.jpg@RY2@

POLSKI RYNEK PRACY

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.