Szara eminencja finansów Starego Kontynentu
Peter Praet jest głównym ekonomistą i numerem dwa w Europejskim Banku Centralnym
O tym, że decyzje szefa EBC Maria Draghiego mają kolosalne znaczenie dla europejskiego biznesu, wie każdy. Tajemnicą poliszynela jest jednak to, że we frankfurckiej instytucji jest jeszcze jedna osoba odgrywająca niemniej kluczową rolę w kształtowaniu polityki pieniężnej dla strefy euro. Zwłaszcza obecnie. To główny ekonomista EBC Peter Praet.
Na pierwszy rzut oka wydają się zupełnymi przeciwieństwami. 66-letni Draghi to światowiec, który brylował niemal na każdym etapie swojej długiej zawodowej drogi. Począwszy od kariery akademickiej na najlepszych włoskich i amerykańskich uczelniach. Po ważne funkcje w sektorze publicznym (szef banku centralnego Italii) oraz prywatnym (dyrektor zarządzający Goldman Sachs International). Na jego tle młodszy o dwa lata Praet jest z pozoru szarą myszką. Zawsze w cieniu szefa. Nigdy na pierwszym planie. Nawet swoim wyglądem i strojem przypomina nie tyle wpływowego bankiera, co raczej dobrotliwego akademika w starym stylu. Eksperci podkreślają jednak, że rola Praeta przy kształtowaniu obecnej niekonwencjonalnej polityki EBC jest nie do przecenienia.
Głównym ekonomistą EBC został w styczniu 2012 r. Jego nominacja na to stanowisko była pewnym zaskoczeniem. Do tej pory panował bowiem w EBC niepisany zwyczaj, że stanowisko głównego stratega banku obejmuje Niemiec. Kolejno w tę rolę wcielali się więc Otmar Issing (1998-2006) i Juergen Stark (2006-2011). Miało to gwarantować, że największa gospodarka strefy euro będzie trzymała rękę na pulsie europejskich finansów. I że Berlin nie musi się obawiać ze strony Frankfurtu (siedziba EBC) żadnych szaleństw i ekstrawagancji. Tymczasem Praet jest Belgiem, który przed przejściem do EBC pracował w tamtejszym sektorze bankowym. W latach 2000-2011 zasiadał w zarządzie belgijskiego banku centralnego. A wcześniej pełnił funkcję głównego ekonomisty banku Fortis.
Wyłom w zasadzie nie był jednak aż tak radykalny. Bo Praet w połowie jest... Niemcem. Urodził się bowiem w 1949 r. w małej wiosce Herchen w Nadrenii-Westfalii. Jego ojciec był belgijskim lekarzem wojskowym. I związał się z żyjącą w tamtych okolicach Niemką poznaną w czasie, gdy tuż po wojnie oddział armii belgijskiej stacjonował w Nadrenii. Pierwsze 17 lat swojego życia Praet spędził więc w Niemczech. A do Belgii przeniósł się dopiero, podejmując studia ekonomiczne na Universite de Libre w Brukseli. Tam też zrobił doktorat i wykładał w pierwszych latach swojej zawodowej kariery.
Nie brak głosów, że to właśnie dzięki tym niemieckim korzeniom Berlin w ostatecznym rozrachunku zaakceptował kandydaturę Praeta będącą rzecz jasna (jak to zwykle w wypadku unijnych instytucji bywa) elementem szerszego targu personalnego. Dzięki temu udało się uniknąć na tym stanowisku Francuza Benoita Coeure’a.
Od tamtej pory Praet nie raz udowodnił jednak, że jego myślenie o polityce niemieckiej jest mało "niemieckie". Zwłaszcza na tle jego poprzednika na tym stanowisku Juergena Starka, którego rezygnacja była w gruncie rzeczy protestem przeciwko coraz silniejszemu zaangażowaniu EBC w interwencjonistyczne skupowanie obligacji krajów zadłużonego Południa. W porównaniu z jastrzębiem Starkiem Praet od początku nie ukrywał, że zdecydowanie bliżej mu do frakcji gołębi, czyli osób popierających luźną politykę monetarną. Wraz z upływem czasu i coraz wyraźniejszym ześlizgiwaniem się strefy euro w kierunku deflacji Praet stał się głównym zwolennikiem nieszablonowej polityki, której najnowszym rozdziałem jest niedawna decyzja o wejściu na nieznany dotąd teren ujemnych stóp procentowych. Przy czym, jak zapowiedział szef i sojusznik Praeta - Mario Draghi, wcale nie musi to być ze strony EBC koniec eksperymentów.
Media (zwłaszcza niemieckie) zarzucają niekiedy Praetowi, że powinien trochę bardziej troszczyć się o jasne i wyraziste tłumaczenie obecnie panującej w EBC filozofii monetarnej. Tak jak robił to znany z dosadnych wypowiedzi Juergen Stark. Czasem więc Praetowi zdarza się przemówić ludzkim głosem. Tak, jak w niedawnym wywiadzie, gdy zapewniał: "To nie tak, że nie liczymy się z oszczędnościami Europejczyków. W końcu moje własne oszczędności też leżą w banku". Zazwyczaj jednak przyjmuje tony dużo bardziej ostrożne. Na przykład mówiąc: "Poruszamy się po bardzo trudnym terenie. Nikt przed nami tego nie robił. Dlatego sprawiedliwie osądzi nas dopiero... historia".
Praet to gołąb, czyli zwolennik luźnej polityki monetarnej
@RY1@i02/2014/135/i02.2014.135.00000160a.804.jpg@RY2@
AFP/East News
Rola Praeta w kształtowaniu polityki EBC jest ogromna
Rafał Woś
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu