Obama nie tnie, a zadłużenie spada
Dzięki rosnącemu wzrostowi gospodarczemu i większym wpływom podatkowym w ciągu pięciu lat deficyt budżetowy Stanów Zjednoczonych spadł z prawie 10 proc. do niespełna trzech
Barack Obama może mówić, że wyszło na jego. Choć amerykański prezydent zamiast oszczędności wolał stymulowanie gospodarki, tegoroczny deficyt budżetowy USA będzie najniższy od początku kryzysu. To efekt wyższego niż zakładano wzrostu gospodarczego, który przekłada się na większe wpływy podatkowe i niższe wydatki na świadczenia społeczne.
Zaledwie pół roku temu pracownicy administracji federalnej byli na przymusowych urlopach, gdyż Kongresowi nie udało się przyjąć na czas budżetu, demokraci i republikanie spierali się o kolejne podniesienie maksymalnego poziomu długu, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegał administrację Obamy, że jeśli nie podejmie działań na rzecz zmniejszenia deficytu, konsekwencje mogą być fatalne dla całego świata. Wprawdzie pewne cięcia w ramach kompromisu budżetowego udało się uzgodnić, ale i tak są one bardzo łagodne w porównaniu z oszczędnościami, przez które przechodzi część państw europejskich.
Okazuje się jednak, że w USA deficyt budżetowy spada, i to znacznie szybciej niż w Europie. Jak podało w zeszłym tygodniu Biuro Budżetowe Kongresu (CBO), wyniesie w tym roku 492 mld dol., co będzie stanowić 2,8 proc. PKB. - Będzie to piąty z kolei rok, w którym deficyt mierzony jako odsetek PKB spada z osiągniętego w 2009 r. szczytu na poziomie 9,8 proc. - napisano w raporcie CBO. Jeszcze w lutym prognozowało ono, że w kasie państwa brakować będzie 514 mld dol. Biorąc pod uwagę, iż w 2013 r. deficyt wynosił 680 mld dol., czyli 4,1 proc. PKB, oznacza to, że w ciągu roku deficyt budżetowy zmniejszy się o prawie jedną trzecią. Deficyt w wysokości 2,8 proc. będzie najniższym od sześciu lat i niższy niż średnia z ostatnich 40 lat wynosząca 3,1 proc. Na dodatek w przyszłym roku spadnie on jeszcze bardziej i wyniesie 469 mld dol. Podobne wyliczenia przedstawił kilka dni wcześniej Departament Skarbu.
Coraz niższy poziom deficytu nie jest efektem żadnych zabiegów księgowych, lecz poprawiającej się kondycji amerykańskiej gospodarki, a także kończenia bardzo kosztownej obecności wojskowej w Afganistanie. Wzrost gospodarczy, który w zeszłym roku wyniósł 1,9 proc., w tym sięgnie 2,8 proc., a w przyszłym 3 proc., zaś bezrobocie spadło w lutym do 6,7 proc. W konsekwencji zwiększają się wpływy podatkowe, zarówno od firm, jak i osób fizycznych, zaś zmniejszają się wydatki na zasiłki i inne świadczenia socjalne. Według wyliczeń CBO w tym roku podatkowym dochody fiskusa będą o 80 mld dol. wyższe niż rok wcześniej. Ale eksperci zwracają uwagę, że pochodzą one przede wszystkim z zysków kapitałowych, co wskazuje, że najbardziej na uzdrawianiu gospodarki korzystają najbogatsi. - To głównie dochody z giełdy od osób o wysokich dochodach, a nie wyższe pensje. Gospodarka ma się tylko trochę lepiej, podczas gdy giełdy notują fenomenalne wzrosty. W efekcie podatki z zysków kapitałowych rosną bardzo szybko - twierdzi Alice Rivlin, ekspertka Brookings Institution.
Na tym optymistycznym obrazie jest jeszcze jedna rysa - od roku 2016 deficyt budżetowy znów zacznie się zwiększać, bo w związku tym, że w następnych latach duża liczba osób wejdzie w wiek emerytalny, zaczną też rosnąć wydatki na programy socjalne. I to bardzo gwałtownie, bo w ciągu dekady prawie dwukrotnie. Roczne koszty Social Security, czyli systemu emerytalnego, zwiększą się z 845 mld dol. w tym roku do 1,5 bln dol. w 2024 r. Dwa główne programy opieki zdrowotnej Medicare (dla osób starszych) i Medicaid (dla najsłabiej zarabiających) podrożeją przez ten czas z 936 mld dol. do 1,77 bln dol. Na dodatek są to wydatki obligatoryjne, czyli cięć trzeba szukać gdzie indziej. W efekcie tego w latach 2022- -2024 ponownie deficyt osiągnie granicę biliona dolarów, choć ten ponaddwukrotny wzrost w liczbach bezwzględnych nie przełoży się w dramatyczny sposób na deficyt liczony w stosunku do PKB. To dlatego, że CBO nie przewiduje recesji w najbliższych latach, zatem PKB będzie coraz większy. O ile w zeszłym roku miał wartość 16,627 bln dol., w 2024 r. ma to być 26,83 bln dol. W efekcie deficyt wynoszący bilion dolarów będzie stanowił niespełna 4 proc. PKB.
Znaczący spadek deficytu - nawet jeśli za dwa lata zacznie on znów trochę rosnąć - zapewne będzie miał spory wpływ na listopadowe wybory do Kongresu, a być może także na wyścig do Białego Domu za dwa lata. Wprawdzie Obamie jeszcze daleko do Billa Clintona, który jako jedyny amerykański prezydent w ostatnich 40 latach mógł się pochwalić nadwyżką w kasie państwa, ale też zaczynał on z wyjątkowo trudnego punktu wyjścia. Demokraci mogą więc wskazywać, że prezydencka strategia walki z kryzysem, polegająca na wspomaganiu wzrostu gospodarczego, okazała się słuszna, a nawet przekonywać, że posprzątał on gospodarkę po rządach George’a W. Busha. Na dodatek wytrącają z ręki poważny argument republikanom, którzy z oszczędności budżetowych uczynili w ostatnich latach główny punkt programu. Te wprawdzie w perspektywie dalszych lat będą nadal potrzebne, ale trudno będzie republikanom obronić powtarzaną często tezę, że to nadmiernie rozdmuchane wydatki administracji przyczyniły się do deficytu budżetowego.
Na uzdrowieniu gospodarki USA najbardziej skorzystają bogaci
@RY1@i02/2014/077/i02.2014.077.000000800.810.jpg@RY2@
DEFICYTY I NADWYŻKI BUDŻETOWE STANÓW ZJEDNOCZONYCH W LATACH 1974-2024 (w proc. PKB)
@RY1@i02/2014/077/i02.2014.077.000000800.811.jpg@RY2@
ap
Bill Clinton: 1993 r. - deficyt: 3,8 proc. PKB 2000 r. - nadwyżka: 2,3 proc. PKB
@RY1@i02/2014/077/i02.2014.077.000000800.812.jpg@RY2@
ap
George W. Bush: 2001 r. - nadwyżka: 1,2 proc. PKB 2008 r. - deficyt: 3,1 proc. PKB
@RY1@i02/2014/077/i02.2014.077.000000800.813.jpg@RY2@
Bloomberg
Barack Obama: 2009 r. - deficyt: 9,8 proc. PKB 2016 r. (prognoza) - deficyt: 2,8 proc. PKB
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu