Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Nie masz dyplomu? Bardzo dobrze, w 2020 roku będziesz miał pracę

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W najbliższych sześciu latach liczba zatrudnionych zwiększy się o 185 tys. Na dziesięć zawodów, w których zajęcie ma najwięcej osób, w przypadku ośmiu nie trzeba będzie świadectwa ukończenia wyższej uczelni

Do 2020 r. zmieni się popyt na pracę poszczególnych grup zawodowych. Poprawi się nieco sytuacja handlowców - sprzedawców ulicznych i bazarowych oraz zatrudnionych w sklepach. W ciągu sześciu lat ich grupa powiększy się o 74,5 tys. pracowników - wynika z prognozy Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Jednak do pełni szczęścia będzie bardzo daleko. W ubiegłym roku bowiem było aż 168 tys. bezrobotnych sprzedawców. Bez zajęcia zatem nawet za sześć lat pozostanie kilkadziesiąt tysięcy z nich. Chyba że zmienią profesję, a szkoły nie ograniczą ich kształcenia. Co ciekawe, na 10 grup zawodowych najwięcej osób wykonuje profesje, które nie wymagają wyższego wykształcenia. Wśród nich są rolnicy, kierowcy, sprzątaczki, ochroniarze i pracownicy budowlani. Przy czym na przykład liczba robotników budowlanych wykonujących roboty wykończeniowe i pokrewne skurczy się do 2020 r. o 6,5 proc., a tych, którzy zajmują się tak zwanym stanem surowym na budowach, spadnie o 3,1 proc. - To nie są duże zmiany. Spadki zatrudnienia w tej branży mogą wynikać z ograniczenia przetargów z sektora publicznego - ocenia Jarosław Strzeszyński z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości. Najbardziej zmniejszy się liczba rolników produkcji roślinnej i zwierzęcej - o ponad 27 proc. (o 271 tys.). To zrozumiałe, bo w rolnictwie przybywa nowoczesnych maszyn, które zmniejszają zapotrzebowanie na siłę fizyczną. Szacuje się, że obecnie w tej branży jest ok. 650 tys. zbędnych rąk do pracy.

Wśród wielkich grup zawodowych o największej liczbie pracujących tylko w dwóch wymagane jest posiadanie dyplomu wyższej uczelni. Zwiększy się wyraźnie (o 160 tys.) liczba specjalistów do spraw administracji i zarządzania oraz sprzedaży, marketingu i public relations. Przybędzie też etatów (105 tys.) dla specjalistów do spraw finansowych. - W tej branży nie ma miejsca na amatorszczyznę. Dlatego rośnie zapotrzebowanie na fachowców w tej dziedzinie - ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Okazuje się również, że dynamicznie rośnie zapotrzebowanie na specjalistów z mniejszych branż. Na przykład liczba inżynierów (z wyłączeniem elektrotechnologii) ma się zwiększyć o 58 tys. (o 29 proc.) - do 260,4 tys. Natomiast liczba specjalistów do spraw technologii informacyjno-komunikacyjnych zwiększy się do 2020 r. aż o 49 proc. (o 95 tys.) do 286,3 tys.

Rynek pracy reaguje także na zmiany związane ze starzeniem się społeczeństwa. Dlatego na przykład liczba lekarzy ma się zwiększyć z 85,5 tys. do 101,9 tys., a grupa pielęgniarek urośnie o 20,4 tys., do 233,3 tys.

Jakie są prognozy przeprowadzone dla krajów członkowskich Unii Europejskiej na 2020 r. przez Europejskie Centrum Rozwoju Kształcenia Zawodowego (CEDEFOP)? Analitycy tuż przed początkiem bieżącej dekady we współpracy z naukowcami z poszczególnych państw starali się przewidzieć popyt na miejsca pracy w obrębie dziesięciu wielkich grup zawodowych. Stanowią one element Klasyfikacji Zawodów i Specjalności stworzonej przez Międzynarodową Organizację Pracy. Wśród nich jest na przykład grupa druga, czyli specjaliści - obejmująca m.in. nauczycieli, lekarzy, pracowników naukowych czy aktuariuszy. Albo grupa szósta - ona obejmuje rolników, leśników oraz ludzi trudniących się rybołówstwem.

To właśnie prognozy dla tej grupy są najbardziej zbliżone do tego, co mówią polscy analitycy. CEDEFOP przewidział, że między 2010 a 2020 r. zapotrzebowanie na miejsca pracy w rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie spadnie o 650 tys. Branża ta będzie się także kurczyć w Hiszpanii, natomiast w Niemczech, które dysponują nowoczesnym rolnictwem, liczba miejsc pracy pozostanie na mniej więcej podobnym poziomie. Analitycy Centrum przewidywali także wzrost liczby miejsc pracy w szeroko rozumianym handlu, co także jest zgodne z obserwowanymi u nas trendami.

Ponieważ zawody w klasyfikacji ISCO można podzielić pod kątem wymaganych do ich wykonywania umiejętności, można zaryzykować tezę, że europejscy analitycy potwierdzają trend, że w Polsce największe zapotrzebowanie ilościowo będzie na zawody niewymagające wyższego wykształcenia. Bowiem zawody z grupy piątej (np. sprzedawcy) klasyfikowane są jako wymagające średniego wykształcenia, uzupełnionego często praktyką zawodową lub - rzadziej - licencjatem.

Europa w odwrotnym niż Polska trendzie. Tam szukają dobrze wykształconych

Francja to jeden z nielicznych krajów europejskich, dla którego prognozy demograficzne są pozytywne. Więcej Francuzów się rodzi, niż umiera, a imigrację netto szacuje się na poziomie 100 tys. Społeczeństwo się starzeje, ale w wolniejszym niż w innych krajach tempie. Francuski Instytut Studiów Narodowych podał, że w 2033 r. prawie co trzeci Francuz będzie miał 60 lub więcej lat. W raporcie dotyczącym rynku pracy nad Sekwaną w 2020 r. analitycy z McKinsey & Company przewidują, że brakować będzie ponad dwa miliony wysoko wykwalifikowanych pracowników. Popyt będzie właśnie na nich, a nie na nisko opłacanych i nisko wykwalifikowanych pracowników.

W brytyjskim raporcie "2010-2020 Working Futures" możemy przeczytać, że na Wyspach do końca dekady powstanie 1,5 miliona nowych miejsc pracy. Wskutek starzenia się społeczeństwa odsetek pracujących nieznacznie spadnie. Spadnie także udział sektora państwowego z 27 do 25 proc. zatrudnionych. Pracy będzie przybywać w sektorach gospodarki wymagających wysokich kwalifikacji, ubędzie zaś 400 tys. miejsc pracy dla robotników wykwalifikowanych. Prawie 400 tys. miejsc pracy zniknie także w sektorze biurowo-administracyjnym, redukcje będą dotyczyć m.in. sekretarek.

W raporcie "Niemcy 2020 - demograficzna przyszłość kraju" eksperci Berlińskiego Instytutu Światowej Populacji i Globalnego Rozwoju wskazują kilka trendów. Za Odrą rodzi się za mało dzieci (1,37 na jedną kobietę), a we wschodnich Niemczech jest coraz mniej młodych kobiet (89 na stu młodych mężczyzn). Ciekawe jest także to, że od upadku muru w 1989 r. z dawnej NRD do zachodniej części kraju wyniosło się aż półtora miliona Niemców. Cały kraj się starzeje, a po 2020 r. populacja zacznie się kurczyć. Jeśli chodzi o imigrantów, to badania pokazują, że choć jest i będzie ich bardzo dużo, to cały czas będą słabo zintegrowani. Tu też rynek pracy będzie cierpiał na deficyt specjalistów, których RFN będzie próbowało zasysać z nowych krajów UE, czyli z Europy Środkowej.

@RY1@i02/2014/074/i02.2014.074.000000400.809.jpg@RY2@

Janusz K. Kowalski

Jakub Kapiszewski

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.