Kręty korytarz do euro
Pod koniec przyszłego roku otworzą się przed nami drzwi do unii walutowej. Spełnimy techniczne warunki przyjęcia do strefy. O tym, czy przekroczymy ten próg, zdecydują nie wskaźniki gospodarcze, lecz politycy
Według Ministerstwa Finansów już za 20 miesięcy będziemy gotowi do rozpoczęcia procesu wymiany złotego na euro. Spełnimy wówczas jeden z ostatnich warunków, od którego uzależnione jest przyjęcie wspólnotowej waluty - deficyt sektora finansów publicznych spadnie do 3 proc. PKB (dzisiaj jest powyżej 4 proc.). Inne kryteria konwergencji speniamy już dzisiaj: dług publiczny, inflacja i stopy procentowe znajdują się na poziomach wymaganych przez Brukselę.
Jeżeli, jak zakłada resort finansów, w 2015 r. rzeczywiście spełnimy kryterium deficytu sektora finansów publicznych, to będziemy mogli zdecydować się na wejście do korytarza ERM2, czyli - de facto - na powiązanie kursu złotego z kursem euro. Wówczas kurs naszej waluty nie mógłby odchylić się od euro bardziej niż o 15 proc. Gdyby to nastąpiło, wypadlibyśmy z ERM2.
W przypadku decyzji o przyjęciu wspólnej waluty należałoby również dokonać zmian dotyczących roli Narodowego Banku Polskiego. Zacząłby on emitować euro, a nie złotego i nie podejmowałby decyzji o wysokości stóp procentowych. A na to nie wszyscy przystaną. W Sejmie nie ma zgody ani co do ewentualnego ograniczenia kompetencji NBP, ani co do przystąpienia do ERM2. O ile więc z ekonomicznego punktu widzenia będziemy gotowi do wstąpienia w szeregi unii walutowej, o tyle z politycznego - niekoniecznie.
To, że w głowach polskich polityków strefa euro na razie nie istnieje, potwierdzają partyjne kampanie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Próżno szukać w nich jakichkolwiek wzmianek o wspólnej walucie. Ale politycy prędzej czy później będą musieli zmierzyć się z tym problemem. Bo jeśli w 2015 r. spełnimy kryterium deficytu, to Komisja Europejska wprost zapyta nas, kiedy zamierzamy wejść do korytarza ERM2.
Niedawno dyskusji o euro domagali się prezydent Bronisław Komorowski i szef NBP Marek Belka. Tłem był konflikt ukraińsko-rosyjski. Argumentowano, że wejście do strefy ściślej zwiąże nas z Zachodem i osłoni przed Rosją.
@RY1@i02/2014/069/i02.2014.069.00000010c.802.jpg@RY2@
JAK RÓSŁ SPRZECIW POLAKÓW WOBEC ZASTĄPIENIA ZŁOTÓWKI WSPÓLNĄ WALUTĄ EURO
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu