Dziennik Gazeta Prawana logo

Masowo znaczy taniej

3 lipca 2018

RYSZARD PETRU: Nie modyfikować, ale przygotować zupełnie nowy system

Trzeci filar jest potrzebny?

Każdy potrzebuje dodatkowego ubezpieczenia emerytalnego. Tylko ważne, czy system, który pozwala na dodatkowe oszczędzanie, jest chaotyczny czy przemyślany. Nie ma kraju na świecie, w którym ludzie dodatkowo, by nie oszczędzali. Ważne, aby środki te kumulować w ramach uporządkowanego systemu, który dzięki swojej masowości będzie tańszy niż obecne rozwiązania.

Czy jest niezbędny wszystkim, czy raczej tym słabiej zarabiającym?

On przede wszystkim jest potrzebny średnio zarabiającym. W raporcie dla Kancelarii Prezydenta pt. "Dodatkowy system emerytalny w Polsce" wskazywaliśmy, że 20 proc. Polaków, którzy zarabiają najmniej, jest w takiej sytuacji, że mogą mieć problem z dodatkowym oszczędzaniem. Z kolei najbogatsi oszczędzają i tak w różnych formach, więc stąd wniosek, że takich systemowych rozwiązań potrzebuje pozostała część społeczeństwa.

To dlaczego stan III filaru, w tym pracowniczych programów emerytalnych, jest tak słaby?

Bo w większości obecnych rozwiązań następuje redystrybucja dochodów od najbiedniejszych do najbogatszych. Czyli przez ulgi finansujemy z budżetu obecne rozwiązania a warunki do skorzystania z nich mają głównie najbogatsi. W efekcie mamy uczestnictwo Polaków w III filarze na poziomie poniżej 5 proc.

Te rozwiązania są zagmatwane, pracownicy nie widzą w nich korzyści i są one relatywnie drogie, gdyż nie są masowe. I tu się koło zamyka, skoro jest mało ubezpieczonych to nie opłaca się do tych programów przystąpić. Do tego mamy elastyczny rynek pracy i pracownicy zastanawiają się, po co mają oszczędzać, skoro, jeśli zmienią pracę to nie będą mogli tego kontynuować, bo dziś takich możliwości nie ma. A system powinien być powszechny i dawać możliwość kontynuowania takiego ubezpieczenia przy zmianie firmy.

A dla pracodawców obecne programy są wartością?

Małą. Składki na emeryturę pracownika nie odliczą. Z drugiej strony sytuacja na rynku pracy cały czas działa na korzyść pracodawcy, który nie czuje presji, by taki pracowniczy program emerytalny był atutem przyciągającym do firmy pracowników. A tak jest w innych krajach, gdzie tego typu programy są elementem budowania lojalności pracownika wobec firmy.

Jak powinien wyglądać zmodyfikowany system?

Moim zdaniem nie powinniśmy modyfikować, ale przygotować zupełnie nowy system. Mam świadomość, że kłopotem będzie wygaszenie obecnie działających rozwiązań. Proponujemy wprowadzenie faktycznie powszechnych programów z opcją wystąpienia.

Czy każdy pracownik byłby zapisywany do programu, ale mógłby się z niego wypisać?

Tak. Miałby do wyboru ogólnopolskie programy emerytalne, do których przystępowałby pracodawca i które byłyby pod kontrolą KNF. Dzięki temu pracownik nawet po zmianie pracy mógłby bez kłopotu kontynuować ubezpieczenie. Składka na taki fundusz opłacana byłaby w wysokości co najmniej 1 proc. po stronie pracownika i 1 proc. po stronie pracodawcy. Obie strony mogłyby podwyższyć swoją część składki do 3 proc.

A dlaczego pracodawcy nagle mieliby zapałać chęcią do oferowania pracownikom takich ubezpieczeń?

Bo dalibyśmy pracodawcom możliwość odliczania ich dopłat do emerytur z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, obecnie rocznie trafia na ten cel od kilku do kilkunastu miliardów złotych. Wprowadzenie tego systemu nie byłoby dla nich obciążeniem.

Ale dla pracodawcy zaoferowanie takiego programu pracownikowi byłoby obowiązkiem?

Tak, ale miałby wspomnianą wcześniej korzyść. Więc nie podwyższy mu to kosztów pracy, a zwiększy jego atrakcyjność jako pracodawcy. Proponujemy, by ten obowiązek dotyczący oferowania pracownikowi programu emerytalnego dotyczył największych firm zatrudniających powyżej 250 osób. W ciągu 5-10 lat zostałby rozciągnięty na średnie i mniejsze firmy. Ale gdyby pracodawcy mogli użyć w tym celu pieniędzy z funduszu socjalnego, to byłoby to dla nich rozwiązanie neutralne.

Inne korzyści?

Pojawiła się propozycja KNF, by pieniądze oszczędzone w ramach programów emerytalnych banki uwzględniały jako wkład własny kredytu. Oczywiście od deklaracji do realizacji jeszcze daleka droga, ale sama idea jest słuszna.

Na ile by to uatrakcyjniło takie programy emerytalne?

Według mnie to może być istotny czynnik. Bo to najlepszy sposób, by siłę tych pieniędzy poczuć już dziś, a nie w przyszłości kiedy emerytura będzie wypłacana. Z kolei z punktu widzenia banku to jest zabezpieczenie kredytu. Deklarację w tej sprawie szef KNF Andrzej Jakubiak złożył na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim w obecności prezydenta. Oczywiście to początek drogi, bo szczegóły trzeba wypracować.

Łącznie składka emerytalna wzrosłaby od 2 do nawet 6 proc. Razem z I i II filarem podniosłaby się z obecnych 19 proc do co najmniej 21 proc.

Z samej podwyżki składki wynika, że pracownik rocznie odkładałby co najmniej 10 proc. więcej niż w przypadku obu filarów, jego emerytura wzrosłaby zapewne o minimum tyle.

A co na to minister finansów?

Ta propozycja krótkoterminowo byłaby dla finansów publicznych neutralna. A minister, który myśli perspektywicznie, widzi, że ma zyski dla gospodarki, bo wzrasta udział oszczędności długoterminowych.

Czy pana zdaniem taka propozycja obudziłaby III filar?

Mam nadzieję, że tak. Może silna do niedawana pozycja II filaru powodowała, że III był nieco w cieniu. Część ubezpieczonych myślała, że skoro istnieje II, to nie ma sensu odkładać na III. Po zmianach w OFE jakie wprowadził w zeszłym roku rząd, ta sytuacja się zmieniła.

@RY1@i02/2015/059/i02.2015.059.05000020a.802.jpg@RY2@

Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Rozmawiał Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.