Finansowy wehikuł pomoże rozpędzić gospodarkę
WYWIAD PAWEŁ BORYS: Polski Fundusz Rozwoju jest de facto polskim bankiem rozwoju. W przyszłym roku planujemy pierwszą emisję obligacji
Jaką rolę będzie odgrywać Polski Fundusz Rozwoju w przemianach emerytalnych?
Ministerstwo Rozwoju zaproponowało największą przebudowę systemu od kilkunastu lat w postaci Planu Budowy Kapitału. PFR ma rolę wspomagającą w zakresie zarządzania częścią tego programu. Uważam, że to, co zostało zadeklarowane w sprawie OFE, jest najbardziej korzystnym i uczciwym rozwiązaniem dla 16,5 mln ich uczestników. Przekształcenie OFE w fundusze inwestycyjne i przekazanie ludziom 75 proc. środków w ramach zupełnie prywatnego III filaru, czyli indywidualnych kont emerytalnych, jest rozwiązaniem fair. Z kolei przekazanie 25 proc. na Fundusz Rezerwy Demograficznej wzmacnia stabilność ZUS. To jest pewnego rodzaju nowa umowa społeczna.
Mają to być jednak środki wykorzystane dopiero na emeryturze. Nie będzie można ich pobrać wcześniej.
IKE to środki prywatne - świadczy o tym to, że 25 proc. będzie można wypłacić jednorazowo w momencie przejścia na emeryturę, czego nie można zrobić w OFE. Pamiętajmy, że ma to być element III filaru, a z niego nie można sobie ot tak wypłacać, ponieważ to są pieniądze na emeryturę.
Jakby to wyglądało w praktyce? Przyjmijmy, że jako ubezpieczony mamy w OFE 20 tys. zł. Co będzie po tych zmianach?
15 tys. trafiłoby na IKE. Natomiast pozostałe 5 tys. do Funduszu Rezerwy Demograficznej i równowartość tej sumy byłaby zapisana na subkoncie ubezpieczonego w ZUS w momencie przekazania aktywów do funduszu. Z perspektywy uczestnika OFE całość środków pozostaje jego. To atrakcyjna propozycja, mówię to jako ekonomista. Czyli nie będzie żadnej nacjonalizacji spółek giełdowych. Będzie raczej prywatyzacja. Ludzie będą mieli swoje pieniądze na swoich kontach. Dziś w OFE nie mają żadnego wpływu na sposób inwestowania funduszy, a na 10 lat przed emeryturą pieniądze na zasadzie tzw. suwaka przechodzą do ZUS. Przechodząc do III filaru, ludzie będą mogli sami wybierać strategię inwestycyjną. Dziś sumy, które płyną do ZUS z suwaka, są większe niż wpływająca składka, czyli nie ma czego inwestować, a spółki coraz częściej szukają kapitału za granicą. Plan Morawieckiego to zmieni.
A jaka będzie rola PFR w tym systemie?
Jeśli chodzi o przebudowę OFE, to rola PFR ogranicza się do propozycji zarządzania Funduszem Rezerwy Demograficznej. Nie byłby on przeniesiony z ZUS, ale zarządzanie nim zostałoby zlecone PFR. Zdarzało się w przeszłości, że ZUS rozważał przekazanie zarządzania do TFI.
Te pieniądze z FRD będą przez rząd podejmowane na bieżąco? Takie zarzuty stawiano poprzednikom.
To nie jest pytanie do mnie, jednak sposób inwestowania i wypłat musi być przejrzysty i powinien zostać zdefiniowany w ustawie.
Ale już dziś mogą przecież pójść na zmniejszenie deficytu w FUS.
Pamiętajmy, że Fundusz Rezerwy Demograficznej właśnie temu służy, choć warto poczekać, aż te potrzeby będą większe. 55 mld zł to już konkretna kwota. Inne państwa różnie do tego podchodzą - w Norwegii budżet może pobrać środki z takiego funduszu jedynie do wysokości rocznych zysków. Może warto się nad tym zastanowić i nie oszukiwać się - część środków może być wypłacana krótkoterminowo, a część nie.
Jaki jest cel zmian?
Stoimy przed wyzwaniami związanymi z pogarszającą się demografią i spadkiem wysokości emerytur. Problem dotyczy głównie osób poniżej 40. roku życia, które nie mają kapitału początkowego w ZUS i ich przyszłe emerytury wyniosą około 30 proc. ostatnich wynagrodzeń w porównaniu z ponad 60 proc. obecnie. Są dwie alternatywy. Albo podnieść podatki, ale to uderzy w przedsiębiorców i gospodarkę, albo zbudować powszechny, prywatny i dobrowolny III filar emerytalny. Ta druga strategia zapewnia podniesienie stopy oszczędności, które poprzez rozwój lokalnego rynku kapitałowego będą finansowały nowe inwestycje. A te z kolei są niezbędne, aby zapewnić wyższe dochody i rozwój społeczno-gospodarczy. Program Budowy Kapitału ma więc zapewnić z jednej strony bezpieczeństwo finansowe Polaków i wzrost ich majątku, a z drugiej wzmocnić fundamenty gospodarki i podnieść tempo rozwoju. Inwestycje można przeprowadzić dzięki kapitałowi zagranicznemu, ale międzynarodowa pozycja inwestycyjna Polski bardzo się pogorszyła i dochodzimy do granicy bezpieczeństwa. Wystarczy spojrzeć np. na strukturę naszego długu. Dlatego drugim istotnym elementem planu są także powszechne pracownicze plany kapitałowe. System pracowniczy wzorowany na brytyjskim sprowadza się do tego, że państwo, pracodawcy i pracownicy łącznie składają się na przyszłą emeryturę. Sam program jest obowiązkowy dla pracodawcy, lecz pracownik może z niego zrezygnować. Zresztą koszt wyższej składki w III filarze bierze na siebie nie tylko pracownik. Podział jest taki, że jedną trzecią bierze na siebie pracownik, kolejną jedną trzecią pracodawca, a resztę budżet - przez zwolnienia z Funduszu Pracy i składek na ZUS. Umożliwia to oszczędzanie także osobom słabiej zarabiającym. Wynagrodzenia rosną 3 proc. rocznie, jeśli więc ktoś przeznacza 2 proc. na swoje bezpieczeństwo emerytalne, to nie jest to tak dużo. W Wielkiej Brytanii zarobki tak szybko nie rosną, a składki są nawet większe.
Pół procent z funduszu pracy to nie ulga dla pracodawcy, tylko dodatkowy wkład?
Pracownik, żeby uczestniczyć w programie, musi dać 2 proc., pracodawca tyle samo, ale w praktyce 1,5 proc., bo jego składka na fundusz pracy byłaby obniżona z 2,45 na 1,95 proc. Czyli efektywnie koszt dla pracodawcy będzie niższy. Z perspektywy oszczędzającego jego składka rośnie o ok. 4 pkt proc. Składka emerytalna w I i obecnie II filarze pozostawałaby bez zmian.
O ile się ona zmniejszy z powodu odliczania od składki dodatkowej?
Składki na pracowniczy plan kapitałowy będą zwolnione od emerytalnej po stronie pracownika i pracodawcy oraz ze wszystkich zusowskich. Przewidywana jest także składka powitalna w wysokości 250 zł. Istniałaby szansa wykorzystania części pieniędzy z III filaru na zakup pierwszego mieszkania czy cele zdrowotne. To społecznie ciekawe propozycje.
Czy pracownicze plany emerytalne są powiązane z indywidualnymi kontami, na które wpłyną pieniądze z OFE?
Cały system emerytalny to trzy filary. Pierwszy to ten repartycyjny, czyli biorący się z bieżących składek, gdzie stopa zastąpienia w przyszłości to ok. 30 proc. pensji. Drugim filarem było OFE, ale suwak zniszczył ten system - od 2014 r. tego filara nie ma, bo te środki stopniowo idą do ZUS i zostają wydane na bieżące emerytury. Trzeci filar jest w pełni prywatny i dobrowolny. Składa się z dwóch programów emerytalnych - indywidualnych i pracowniczych. To dwa odrębne produkty. W programie indywidualnym nic nie jest zależne od pracodawcy i możemy mieć za dwa lata 16,5 mln takich kont dzięki przekazaniu aktywów z OFE na konta. Warto zachęcić ludzi do oszczędzania poprzez stworzenie indywidualnych kont i udostępnienie im kapitału początkowego. Jednak na całym świecie w indywidualnych programach biorą zwykle udział przede wszystkim lepiej zarabiające osoby. Pracownicze programy emerytalne łatwiej upowszechnić. Te dwa programy mogą przyczynić się do tego, aby w III filarze pozostało co roku ok. 15-18 mld zł. Tym samym realnie zwiększymy stopę oszczędności. Powinno się to przełożyć na nakłady inwestycyjne i, co za tym idzie, na wzrost gospodarczy.
Ze strony lewicy pojawił się zarzut, że jest to prezent dla rynku kapitałowego, a nie zwykłych ludzi.
Nie zgadzam się z tym. Zaproponowane zmiany w OFE są sposobem na to, jak przeciąć pewien węzeł gordyjski, który powstał, w sposób uczciwy dla ludzi. Jednak to prawda, że nie wszystkich będzie stać na odprowadzanie składki, więc uzupełniać to będą programy pracownicze. Przez pierwsze dwa lata pracownicze plany kapitałowe ma obsługiwać PFR, więc argument o przekazaniu wszystkiego rynkom jest chybiony. Korzystamy z doświadczeń brytyjskich - tam powołano specjalną instytucję (NEST), która pozwala uniknąć patologicznych sytuacji, w której dwa czy trzy podmioty opanują cały rynek. Konieczność nałożona na pracodawców daje pewność, że pracownicy będą mogli w tym programie uczestniczyć. Istnieją zatem środki zabezpieczające, w tym zaproponowane ścisłe limity kosztów. Podniesienie stopy oszczędności polega na napływie pieniędzy do sektora finansowego, ale za jego pośrednictwem te środki wpływają do realnej gospodarki, czyli polskich przedsiębiorstw, tworząc miejsca pracy. Środki nie są przecież zawieszone w próżni, ale system finansowy przeznacza je na inwestycje. Rozwój lokalnego rynku finansowego nie powinien być więc zarzutem, lecz także ważnym celem gospodarczym, bez którego nie dokonamy kolejnego skoku rozwojowego.
Polski Fundusz Rozwoju będzie kołem zamachowym planu Morawieckiego?
Nasz plan polega na tym, by działać jako zintegrowana grupa instytucji. Do tego trzeba zlikwidować nakładanie się kompetencji - PIR, Agencja Rozwoju Przemysłu, BGK TFI, Krajowy Fundusz Kapitałowy - wszystkie te instytucje zajmowały się inwestycjami. Wymaga to uporządkowania i stworzenia jasnych centrów kompetencyjnych. Polski Fundusz Rozwoju będzie mieć cztery główne filary. Pierwszy, bankowy to Bank Gospodarstwa Krajowego odpowiedzialny za gwarancje i kredyty. Drugi to ubezpieczenia eksportowe, czyli Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Trzecim filarem są inwestycje, które znowu dzielimy na obszary. Duże inwestycje, czyli rynek venture capital - właśnie ogłosiliśmy powstanie PFR Ventures. Jest to największa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej platforma inwestycji kapitałowych w innowacyjne spółki na wczesnym etapie rozwoju, operująca środkami o wartości 2,8 mld zł. I ostatni filar to rozwój i promocja przedsiębiorczości, czyli to, co obecnie leży w gestii Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Ile wynosi kapitał całego funduszu?
Gdyby policzyć wszystko, wyszłoby ponad 13 mld zł. Aktywa BGK to ok. 50 mld zł. Daleko nam do niemieckiego Kreditanstalt für Wiederaufbau (KfW) i ich 500 mld euro, ale to są pieniądze, które są wystarczające, patrząc w perspektywie dwóch lub trzech lat. Ponadto polski bank rozwoju ma do spełnienia bardzo ważne funkcje. Musi utrzymać stabilizację nawet w okresie dekoniunktury oraz umiejętnie wykorzystać ostatnią tak sprzyjającą perspektywę budżetową. Obecnie mamy dużo pieniędzy, a mało projektów. Po to powstał plan Junckera i dlatego widzimy ogólny popyt w Europie Zachodniej na jakiekolwiek projekty. Jednak ich jakość zależy od zdolności organizacyjnych i chęci samych przedsiębiorstw. Pomysły muszą powstać oddolnie.
Czyli PFR będzie pełnić funkcję wehikułu finansowego.
Tak, Polski Fundusz Rozwoju jest de facto polskim bankiem rozwoju. W przyszłym roku planujemy pierwszą emisję obligacji.
Nie będziecie konkurencją dla Ministerstwa Finansów?
To nie ta skala. Poza tym jest to korzystny mechanizm, bo wspomniane banki rozwoju za granicą nie są klasyfikowane w długu publicznym. ©?
@RY1@i02/2016/139/i02.2016.139.000000400.801.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR)
Współpraca Grzegorz Kowalczyk
Rozmawiali Marek Chądzyński i Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu