Giełda: rozwój przez redukcję
Spadające zainteresowanie inwestorów, deficytowa branża maklerska, niewielki udział w finansowaniu inwestycji przedsiębiorstw - rynek kapitałowy przeżywa najtrudniejsze chwile w swojej 25-letniej historii. To tylko wina polityków, że przestał być symbolem polskiego kapitalizmu?
Gdyby na rynek kapitałowy spojrzeć przez prymat liczb, wszystko wydaje się mniej więcej w porządku. Na koniec 2015 roku wartość rynkowa 434 notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) krajowych spółek sięgnęła 516 mld zł. To równowartość 30 proc. PKB. To daje nam dziesiąte miejsce w Europie, jesteśmy pod tym względem zdecydowanym liderem w naszym regonie. Średnie obroty na jednej sesji wynosiły w 2015 r. niemal miliard złotych. Biorąc pod uwagę, że 25 lat na pierwszej giełdowej sesji notowane było jedynie 5 spółek, a obroty wyniosły 2 tys. dol., dokonaliśmy kolosalnego postępu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.