Dywidendowa luka w planie Morawieckiego
FINANSE PAŃSTWA
Słynny już pomysł wicepremiera Mateusza Morawieckiego na pobudzenie gospodarki zakłada ograniczenie dywidend z państwowych spółek do minimum i przeznaczenie zysków na inwestycje (chodzi w sumie o 75-150 mld zł). Realizacja tego punktu rodzić będzie jednak sporo problemów - zarówno z punktu widzenia budżetu państwa, jak i warszawskiej giełdy.
W ciągu ostatnich pięciu lat ze spółek, w których Skarb Państwa ma udziały, pozyskiwano od 4 do 7,8 mld zł rocznie. W tym roku ma to być 4,8 mld zł. Resortowi finansów trudno będzie zrezygnować z takich wpływów. Tym bardziej że już w 2017 r. budżet będzie napięty do granic możliwości: trzeba będzie uwzględnić m.in. pełny koszt programu 500+.
Mniejsze wpływy z dywidend (lub ich brak) mogłyby też pośrednio zagrozić realizacji innego punktu z planu Morawieckiego. Chodzi o ułatwienia w prowadzeniu biznesu. Eksperci są zgodni, że resort finansów starałby się zasypać powstałą w finansach publicznych dziurę, zagęszczając podatkowe sito.
Ograniczenie dywidend byłoby też kolejnym ciosem dla polskiej giełdy. Dla inwestorów wysokość wypłat z zysku ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji o zakupie akcji spółek.
Marek Chądzyński
A2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu