Lipiec był gorący. Szczególnie na budowach
Nowe dane opublikowane przez GUS wskazują, że początek III kwartału był dla nas udany
Produkcja budowlano-montażowa była w lipcu o 19,8 proc. większa niż rok wcześniej. Chociaż wciąż nie udało się w pełni odrobić ubiegłorocznych strat i wynik był nadal gorszy niż w lipcu 2012, 2014 i 2015 r., to zapowiada się dobry cały III kw. - Zeszłoroczny dość głęboki lipcowy dołek pomógł na pewno produkcji budowlano-montażowej, choć płynące coraz szerszym strumieniem fundusze unijne z perspektywy 2014-2020 z całą pewnością odciskają na niej największe piętno. Wzrost produkcji budowlanej był najwyższy nie tylko w tym roku, ale od stycznia 2012 r. i wskazuje na silne przyspieszenie inwestycji - ocenia Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Według Głównego Urzędu Statystycznego największą dynamiką wykazywały się firmy budujące drogi i mosty. Wzrost ich sprzedaży w skali roku wyniósł niemal 34 proc.
Na tle budownictwa słabiej wypadły przemysł i handel. Produkcja przemysłowa była o 6,2 proc. większa niż w lipcu 2016 r. To rezultat lepszy niż w poprzednim miesiącu, ale poniżej oczekiwań analityków. Zwłaszcza że tzw. baza statystyczna nie była wysoka, bo przed rokiem produkcja zmalała o 3,4 proc. Ekonomiści mBanku tłumaczą to m.in. przestojami w fabrykach samochodów.
Według GUS w lipcu wzrost zanotowano w 26 spośród 34 działów przemysłu. Liderami byli producenci metali, gdzie wynik był o ponad 17 proc. lepszy niż rok wcześniej. Wyprzedzili oni wytwórców komputerów i urządzeń elektronicznych oraz branżę poligraficzną, gdzie wzrost wynosił 13,7 proc. Najwięksi spadkowicze to z kolei przemysł farmaceutyczny, który wytworzył o 18,4 proc. mniej niż rok wcześniej, oraz wydobywczy, gdzie zanotowano pogorszenie o 12 proc.
Analitycy Banku Millennium w nocie dla klientów wskazali, że struktura branżowa wyników produkcji potwierdza, że mimo ożywienia w inwestycjach popyt zagraniczny na polskie towary rośnie silniej niż krajowy.
Choć lepiej niż w czerwcu, to nieco słabiej od oczekiwań wypadła również sprzedaż detaliczna. W ujęciu realnym urosła o 6,8 proc. Najmocniej - o niemal 17 proc. w skali roku - zwiększyły się wydatki w sklepach odzieżowych i obuwniczych. O prawie 12 proc. więcej niż przed rokiem zostawiliśmy w aptekach i sklepach farmaceutycznych, a o 10 proc. więcej - w salonach motoryzacyjnych. Najsłabiej - w tempie niewiele przekraczającym 2 proc. - rosły obroty sklepów, które handlują przede wszystkim żywnością. To jednak nie zaskakuje, ponieważ tego rodzaju wydatki w krótkim czasie podlegają niewielkim wahaniom.
Konsumpcja była w ostatnim czasie głównym motorem wzrostu naszej gospodarki. Sprzyjają jej dobra sytuacja na rynku pracy - w lipcu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 4,5 proc. większe niż rok wcześniej, ale też transfery socjalne, jak program "Rodzina 500 plus". "Nie widać na razie przesłanek do osłabienia popytu konsumpcyjnego. Niemniej jeśli wysoka dynamika spożycia prywatnego utrzyma się w najbliższych kwartałach, prawdopodobnie odbędzie się to kosztem spadku oszczędności gospodarstw domowych" - napisał Narodowy Bank Polski w cokwartalnym raporcie, który został opublikowany przed informacją GUS na temat wyników handlu w lipcu.
@RY1@i02/2017/160/i02.2017.160.00000070a.801(c).jpg@RY2@
Produkcja sprzedana, roczna zmiana
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu