Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bitcoiny na własne ryzyko

1 lipca 2018

Posiadanie walut wirtualnych wiąże się z zagrożeniem, którego trzeba być świadomym, nim zainwestuje się pieniądze - ostrzegają KNF i NBP

Obrót walutami wirtualnymi w Polsce nie narusza prawa krajowego ani unijnego.

Jednak ci, którzy chcą inwestować w wirtualne waluty, muszą zdawać sobie sprawę z zagrożeń. Na bitcoinie, litecoinie czy etherze można bowiem dużo zarobić. Ale można też wszystko stracić.

NBP wraz z Komisją Nadzoru Finansowego postanowiły przestrzec szukających prostego zarobku przed zagrożeniami. Np. kradzieżą środków wskutek cyberataku. Wtedy posiadacz straci wszystko. Tak było w październiku 2016 r., gdy upadła jedna z największych polskich giełd wymiany bitcoina.

"Dochodzenie roszczeń i odzyskanie środków przez użytkowników może być w takiej sytuacji niemożliwe" - przestrzegają NBP i KNF.

Środki zgromadzone w wirtualnej walucie nie mają państwowej gwarancji. W razie ich utraty ubytku w portfelu nie pokryje Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Co jest o tyle istotne, że rynek kryptowalut cechuje się dużymi wahaniami cen. Kilku dużych światowych graczy byłoby w stanie w ciągu godziny doprowadzić do spadku cen o kilkadziesiąt procent.

NBP i KNF zwracają także uwagę na to, że kryptowaluty nie są formalnie ani walutą, ani prawnym środkiem płatniczym. Wprawdzie coraz więcej punktów handlowo-usługowych je przyjmuje, ale nie mają takiego obowiązku. A w dniu, w którym bitcoin stałby się niewymienialny na żadne dobra, stałby się jednocześnie bezwartościowy.

Poza tym niektóre oferowane formy inwestowania w kryptowaluty nie mają nic wspólnego z inwestycją, lecz z wejściem do piramidy finansowej. Na łamach DGP analizowaliśmy DasCoina.

"Jak każda kryptowaluta, aby być cokolwiek wart, musi być wymienny: albo na pieniądze, albo na towary. Na co zaś można wymienić DasCoin? Na nic (...) Choć reklamujący DasCoina nieustannie porównują go do popularnego wśród internautów bitcoina, jest pomiędzy nimi zasadnicza różnica. Wartość bitcoina jest wypadkową popytu i podaży na giełdach, a więc zachowuje się on tak, jak standardowa waluta. Kurs DasCoina jest scentralizowany, jego wysokość zależy od widzimisię twórcy systemu. Jeśli któregoś dnia uzna, że jeden DasCoin jest wart zero - wszyscy inwestorzy stracą pieniądze" - opisywaliśmy produkt w kwietniu 2017 r. ("Poszukiwacze piramid", DGP nr 78/2017).

NBP i KNF zaznaczają, że nie sugerują wcale, by wszyscy zaniechali inwestowania w kryptowaluty. Jest natomiast istotne, by mieli świadomość zagrożeń.

Niedawno prezes NBP prof. Adam Glapiński mówił, że jego studenci grają na foreksie i nikt nie zgłasza pretensji (choć 80 proc. graczy traci). Niektórzy studenci SGH inwestują w bitcoiny - czasem zyskują, czasem tracą. I to jest w porządku. Problem zdaniem prof. Glapińskiego jest wówczas, gdy tego typu inwestycje zaczynają podejmować zwykli obywatele, którzy przenoszą środki z lokat bankowych.

Stanowisko organów państwa jest m.in. pokłosiem wzrostu zainteresowania bitcoinem. To efekt jego wzmacniania się - trzy miesiące temu za jednostkę trzeba było zapłacić 1200 dol., teraz jest ona warta już ponad 2500 dol.

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.