Reforma emerytalna - teraz albo nigdy
Zbudowanie systemu dobrowolnego oszczędzania na emeryturę wpłynie korzystnie na wzrost gospodarczy, wysokość przyszłych świadczeń i rozwój rynku kapitałowego
Na zaprojektowaną przez Ministerstwo Rozwoju reformę systemu emerytalnego składają się dwa zasadnicze elementy. Pierwszym jest likwidacja otwartych funduszy emerytalnych - 25 proc. zgromadzonych z nich aktywów trafi do Funduszu Rezerwy Demograficznej, 75 proc. zostanie przesuniętych na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Kapitałem zgromadzonym na IKZE, które w wyniku przeprowadzonych zmian stanie się własnością ubezpieczonych, zarządzać będą towarzystwa funduszy inwestycyjnych, powstałe na bazie dzisiejszych powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE). Dotychczas PTE zarządzały aktywami zgromadzonymi w OFE. Jednocześnie otworzone mają być Pracownicze Plany Kapitałowe, współfinansowane przez państwo i pracodawców, do których pracujący zostaną automatycznie zapisani (z możliwością wyjścia). Do PPK trafiać będzie od 4 do 7 proc. naszych wynagrodzeń.
- Te działania mają fundamentalne znaczenie dla gospodarki. Zakończenie kwestii OFE zdejmie niepewność z rynku kapitałowego, która miała negatywne przełożenie na kursy na GPW. Zbudowanie tego systemu spowoduje wzrost krajowych oszczędności i spowoduje zwiększenie poziomu inwestycji. Dzięki temu w przyszłości zwiększy się tempo wzrostu PKB - mówił w trakcie debaty poświeconej długookresowym oszczędnościom Witold Słowik, wiceminister w resorcie rozwoju. Ministerstwo zakłada, że w ciągu pięciu lat w PPK znajdzie się 80 proc. pracujących Polaków.
Z szacunków firmy doradczej PwC wynika, że dzięki stworzeniu narzędzi sprzyjających gromadzeniu długoterminowych oszczędności szacowane średnie tempo wzrostu PKB w latach 2017-2050 wyniesie 2,23-2,32 proc., wobec 2,1 proc. w scenariuszu, w którym reforma emerytalna nie zostałaby wprowadzona.
- Jeśli nie będziemy wspierali gromadzenia długoterminowych oszczędności, to jedynym sposobem na zwiększenie inwestycji będzie zadłużanie się za granicą. Ten model finansowania ma swoje ograniczenia. Jednocześnie, dzięki dodatkowym oszczędnościom emerytalnym mamy szansę na dużo wyższe świadczenia emerytalne w przyszłości - argumentował Mateusz Walewski, starszy ekonomista w PwC.
Przeprowadzone przez PwC wyliczenia dowodzą, że stopa zastąpienia (relacja emerytury do ostatniej pensji) wyniesie 56-66 proc. w przypadku mężczyzn zarabiających średnią krajową i 41-49 proc. dla kobiet z takim samym wynagrodzeniem. W scenariuszu bez reformy stopy zastąpienia wyniosą, odpowiednio, 42 i 30 proc.
- Wszelkie działania mające dać dodatkowe oszczędności emerytalne są chwalebne, ale musimy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, żeby nie popełnić błędów sprzed 20 lat, kiedy wprowadzaliśmy możliwość dobrowolnego gromadzenia kapitału na emeryturę. Ten mechanizm nie zadziałał, bo nie mamy odruchu oszczędzania na emeryturę. Dlatego system musi mieć mechanizmy wymuszające na nas odkładanie pieniędzy. Po drugie, musimy pamiętać, że podstawą emerytury będą jednak świadczenia wypłacane z obligatoryjnej części systemu, zarządzanej przez ZUS - zwracał uwagę Marcin Wojewódka członek zarządu ZUS.
Jednym z beneficjentów zmian w systemie może być Giełda Papierów Wartościowych i notowane na niej spółki. Działające od 1999 r. OFE odegrały jedną z kluczowych ról w rozwoju giełdy. Stały dopływ środków do systemu sprawiał, że fundusze kupowały akcje pełniąc funkcję swoistego zabezpieczenia w okresach spadku kursów. Ich transakcje poprawiały płynność rynku. Te dwa czynniki przyciągały na nasz rynek inwestorów zagranicznych. Kiedy jednak w wyniku zapoczątkowanych przez czterema laty zmian OFE zmuszone zostały do stopniowej wyprzedaży aktywów, stały się dla giełdy obciążeniem. - Pojawiła się niepewność i ten czynnik negatywnie wpływał na wycenę polskich akcji. Reforma tę niepewność usuwa. A jeśli okaże się, że do PPK zdecydujemy się odkładać 7-8 proc. wynagrodzeń, to zapewnimy giełdzie długoterminowy, stabilny dopływ kapitału - argumentował Jacek Fotek, wiceprezes GPW.
Choć wszyscy uczestnicy dyskusji zgadzali się w kwestii konieczności przeprowadzenia reformy i korzyści z niej płynących, to jednak właśnie kwestia uczestnictwa Polaków w PPK i wynikającego z niego wielkość zasobu dodatkowych oszczędności budziła wątpliwości.
- Dla pracodawców oznacza to zwiększenie kosztów pracy, które i tak mocno poszły w górę w ostatnim roku. Niemniej oni to zaakceptują. Obawiam się, że do zmian entuzjastycznie nie będą podchodziły związki zawodowe, bo przecież część składki ma być sfinansowana z wynagrodzenia pracowników. Czeka nas dużo pracy, żeby przekonać do tej koncepcji stronę społeczną - zwracał uwagę Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Nikt też nie miał wątpliwości, że to jest jeden z ostatnich dobrych momentów do przeprowadzenia zmian w systemie. - Kilka elementów pokazuje, że reformę powinniśmy uchwalić niezwłocznie, a potem mądrze ją wdrożyć. Mamy komplementarny, całościowy plan reformy odpowiadający na bieżące wyzwania społeczne i gospodarcze oraz polityczną wolę do jego realizacji. Duże i średnie firmy dobrze rozumieją potrzebę budowy systemu krajowego, długoterminowego kapitału i są otwarte na uczestnictwo w jego tworzeniu. Z kolei społeczeństwo w badaniach popiera oszczędzanie na emeryturę z dopłatą pracodawców i państwa oraz deklaruje swoje uczestnictwo. To oznacza, że dojrzeliśmy do reformy i z jej uchwaleniem nie powinniśmy zwlekać, ponieważ lepszego momentu do jej wprowadzenia może już nie być - mówiła, podsumowując debatę, Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE.
@RY1@i02/2017/110/i02.2017.110.000001200.801.jpg@RY2@
mat. prasowe
Michał Wójcik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu