Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Koszt traumy transformacyjnej: 1 cm wzrostu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

RAPORT Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju podsumował skutki przechodzenia z gospodarki planowej do rynkowej

Trauma transformacji jest porównywalna ze znalezieniem się w konflikcie zbrojnym - uważa Siergiej Guriew, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR). Eksperci banku doszli do takiego wniosku, przygotowując najnowszy raport o transformacji gospodarek byłego bloku wschodniego. Wczoraj Guriew zaprezentował go w Warszawie.

Według niego o intensywności traumy świadczy... wzrost. Osoby, które urodziły się na początku transformacji w krajach, które ją przechodziły (dziś mają 25-27 lat), są statystycznie rzecz biorąc o 1 cm niższe zarówno od tych, które urodziły się kilka lat wcześniej, jak i kilka lat później. Podobne wyniki daje porównywanie wzrostu ludzi, którzy rodzili się w trakcie konfliktów zbrojnych.

- Trauma dotyczyła jednak rodziców, nie dzieci. One są bardziej zadowolone z życia - mogą korzystać ze zdobyczy transformacji takich jak wolny rynek - podkreślał Guriew.

EBOiR przyjrzał się długofalowym efektom transformacji. Jak wyjaśniał główny ekonomista banku, chodziło m.in. o to, żeby określić powody wzrostu znaczenia ugrupowań populistycznych. - Nasz region przeszedł falę populizmu wcześniej niż Zachód - mówił Guriew. Według niego główny powód to różnice w dochodach - rzeczywiste i postrzegane przez obywateli. - Chcieliśmy zlikwidować różnice między naszymi dochodami i zachodnimi. Te różnice w trakcie transformacji faktycznie zmniejszyły się dla 44 proc. obywateli. Ale dla reszty wzrosły - mówił ekonomista. Podkreślał, że nasz kraj należy do nielicznych, gdzie w przypadku całej populacji dystans do najbogatszych gospodarek się zmniejszył.

Nie oznacza to jednak, że wszyscy mają jednakowe powody do zadowolenia. - Przeciętnemu Polakowi w ostatnich 27 latach dochód się podwoił. Ale w rzeczywistości tylko 20-25 proc. odnotowało taki albo wyższy wzrost. W przypadku najbiedniejszych 10 proc. społeczeństwa wzrost w tym okresie wyniósł tylko 30 proc. Polska należy przy tym do krajów, w których społeczeństwo jest przekonane, że nierówności wzrosły, choć dane statystyczne wskazują, że był spadek - podkreślał Guriew. Zaznaczył przy tym, że w kilkudziesięciu krajach objętych badaniem widać wyraźny wzrost zadowolenia z życia w porównaniu ze stanem sprzed kilku lat. W przeszłości "poziom szczęścia" obywateli krajów w transformacji był wyraźnie niższy niż w państwach o podobnym dochodzie na mieszkańca.

EBOiR przyjrzał się również temu, na ile poszczególne sektory w różnych krajach przeszły od centralnego planowania do standardów obowiązujących w gospodarkach rynkowych. W sumie najwyżej oceniana jest Estonia, która wyprzedza Słowację i Polskę (różnica między tymi dwoma krajami jest minimalna). W przypadku Polski najwyżej oceniono zmiany w sektorze przedsiębiorstw i w finansach. Jednak w przypadku banków i rynku kapitałowego EBOiR dodał w tym roku "negatywną perspektywę". W bankowości powodem było wprowadzenie w ubiegłym roku podatku od instytucji finansowych. W odniesieniu do rynków kapitałowych - niepewność co do przyszłości otwartych funduszy emerytalnych, a także mniejsza aktywność firm i instytucji finansowych, jeśli chodzi o sprzedaż obligacji niezabezpieczonych.

Przeciętnemu Polakowi w ciągu 27 lat dochód się podwoił

Łukasz Wilkowicz

lukasz.wilkowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.