Wpływ globalnych szoków podażowych na ceny powinien zanikać
W ostatnich miesiącach wysokie odczyty inflacji na świecie spędzają sen z powiek decydentów w bankach centralnych, ale przede wszystkim przeciętnemu Kowalskiemu, który na co dzień odczuwa skutki powszechnego wzrostu cen.
Marzec tego roku miał przynieść pierwszy głębszy spadek inflacji rok do roku (r/r) z uwagi na to, że punktem odniesienia stały się ceny z marca 2022 r. Po zbrojnej agresji rosyjskiej na Ukrainę wystrzeliły ceny surowców, napędzając inflację CPI; ceny towarów i usług konsumpcyjnych w strefie euro wzrosły wtedy miesiąc do miesiąca (m/m) aż o 2,4 proc. – najsilniej od 1996 r., a więc odkąd Eurostat agreguje te dane. W Polsce ów miesięczny wzrost wyniósł 3,3 proc. i był również największy od 1996 r.
Kierunek zmian inflacji r/r w ubiegłym miesiącu był zgodny z oczekiwaniami. Według wstępnych danych, w krajach strefy euro spadła ona do 6,9 proc. (z 8,5 proc. w lutym), a w Polsce do 16,2 proc. (z odpowiednio 18,4 proc. w lutym). Część rynku może być wprawdzie nieco rozczarowana niższą, niż wskazywał konsensus prognoz, siłą spadku inflacji w przypadku krajów z tzw. rdzenia europejskiej wspólnoty walutowej, jak Niemcy czy Francja (podobnie było też w przypadku Polski). W ujęciu zagregowanym jednak, dzięki szybko postępującej dezinflacji w krajach peryferyjnych (w Hiszpanii HICP r/r spadł z 6 proc. do 3,1 proc.), łączny odczyt inflacji w strefie euro okazał się niższy, niż średnio spodziewali się ekonomiści. Dezinflacja postępuje, choć droga do osiągnięcia przez banki centralne celów inflacyjnych wciąż wydaje się długa i wyboista.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.