Polska ściga Zachód. Jesteśmy coraz bliżej
Nierówności w Europie są najmniejsze od 30 lat. Duża w tym zasługa krajów naszego regionu, które nadrabiają dystans do reszty UE
Za rekordowo niskie rozwarstwienie w dochodach Europejczyków odnotowane w 2016 r. odpowiada głównie prężny rozwój gospodarczy 13 krajów członkowskich, które są w UE od 2004 r. lub weszły do Wspólnoty później. Jeśli podzielić wszystkich obywateli Wspólnoty ze względu na zarobki, to w 2007 r. mieszkańcy Europy Środkowej i Wschodniej stanowili trzy czwarte spośród najsłabiej uposażonych obywateli UE. Prawie 10 lat później, w 2016 r., udział mieszkańców naszego regionu w tej grupie spadł do niewiele ponad połowy – 54 proc.
Jednocześnie zmalał też odsetek Polaków zaliczających się do 10 proc. najmniej zarabiających Europejczyków. W 2007 r. znad Wisły pochodziła jedna czwarta osób z tej kategorii. W 2016 r. było to już 12 proc.
Takie wnioski płyną z opracowania brukselskiego instytutu badawczego Bruegel, który przyjrzał się nierównościom dochodowym wśród mieszkańców UE. Wniosek? Są mniejsze niż dekadę temu. To znaczy, że gdyby wszystkie unijne pensje porównać do tortu, to najlepiej uposażonym przypada dziś mniejsza jego część niż 10 lat temu, najsłabiej uposażeni zaś cieszą się większym kawałkiem.
„Statystycznie rzecz ujmując, na terenie całej Unii osoby o najniższych zarobkach gonią klasę średnią” – pisze Zsolt Darvas, autor opracowania.
Ekonomista dodaje, że nie pozostaje to bez wpływu na wartość unijnego wskaźnika Giniego – najczęściej wykorzystywanej miary nierówności. Między innymi dzięki rozwojowi gospodarczemu naszej części UE w 2016 r. znalazł się on na najniższym poziomie od 30 lat.
– Wskaźnik Giniego dla całej UE jest stosunkowo niski, niższy niż w USA, Chinach czy Rosji. Co jest zaskakujące, bo przecież UE to z jednej strony Luksemburg i Londyn, a z drugiej – delta Dunaju i bułgarskie góry. Przy tak dużych różnicach wskaźnik ten powinien być bardzo wysoki – mówi dr Jacek Tomkiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego. Ekonomista przypomina jednak, że Francję i Niemcy charakteryzują stosunkowo małe nierówności. Ponieważ oba kraje zamieszkuje dużo ludzi, toteż statystycznie dużo więcej „ważą” niż Rumunia i Luksemburg – co przekłada się na wynik całej Unii. ©℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu