Dziennik Gazeta Prawana logo

W gospodarce mamy boom, a w kredytach cały czas jest flauta

6 lutego 2018

Banki ostrzegają, że sytuacja ekonomiczna skłania je do ograniczania dostępności niektórych rodzajów pożyczek dla klientów indywidualnych

 "W IV kw. 2017 r. po raz drugi z kolei do zaostrzenia polityki w segmencie kredytów konsumpcyjnych przyczyniła się przewidywana sytuacja gospodarcza" - podał Narodowy Bank Polski w opublikowanych wczoraj wynikach ankiety adresowanej do przewodniczących komitetów kredytowych. W końcówce zeszłego roku był to powód, który skłaniał do ograniczenia dostępu do kredytów, także w przypadku hipotek.

Co kwartał bank centralny odpytuje osoby odpowiedzialne za politykę kredytową w instytucjach kontrolujących niemal 90 proc. rynku. Później liczy tzw. odsetki netto: różnicę między udziałami rynkowymi instytucji, które udzielają odpowiedzi pozytywnych i negatywnych. Na tej podstawie NBP przedstawia podsumowanie sytuacji w kredytach w minionym kwartale i oczekiwania na kolejne trzy miesiące.

W IV kw. ub.r. ryzyko związane z sytuacją gospodarczą było wskazane przez 27 proc. (odsetek netto) banków, które zmieniały warunki kredytów konsumpcyjnych, i 39 proc. zmieniających warunki dostępu do hipotek. W przypadku tych ostatnich wyjaśnieniem mogą być obawy o możliwości spłaty kredytów w przypadku wzrostu stóp procentowych.

- Obecna dobra sytuacja gospodarcza powoduje, że pieniądze na zakup mieszkań chcą pożyczać coraz słabsze grupy klientów. Teraz są w stanie obsługiwać zadłużenie, ale przy pogorszeniu kondycji prawdopodobne są problemy - tłumaczy Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

Chociaż w końcówce minionego roku więcej instytucji ograniczało niż zwiększało dostęp do kredytów konsumpcyjnych i hipotecznych, to I kw. 2018 r. powinien stać pod znakiem rozluźniania polityki - przynajmniej w hipotekach. Odsetek netto banków podpisujących się pod takim twierdzeniem wynosi 30 proc. To najwięcej od połowy 2007 r.

W kredytach dla przedsiębiorstw początek tego roku jest podobny do dwóch poprzednich: niemal w każdym segmencie nieco przeważa grupa instytucji, które planują ograniczenie dostępności kredytów. Podobnie było w końcu ub.r. "Banki, które zaostrzyły politykę kredytową w IV kw. 2017 r., uzasadniały to wzrostem ryzyka związanego z kredytowaniem podmiotów z niektórych branż (np. budownictwa) oraz czynnikami nieuwzględnionymi w ankiecie, m.in. istotnym wzrostem ryzyka dla części klientów" - napisał w podsumowaniu ankiety NBP.

Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego, nie ukrywa, że grupą ryzyka są firmy uczestniczące w przetargach publicznych. - Od września rozpoczęliśmy przegląd pod kątem ryzyka kredytowego wśród klientów, którzy uczestniczą w procesach przetargowych. Aby nie było sytuacji, że podmiot finansowany przez nas bierze udział w przetargu i nie jest w stanie wywiązać się z kontraktu np. ze względu na wyższe koszty pracy - wyjaśnia. To problem, z którym można spotkać się przede wszystkim w branży budowlanej. Dlatego też właśnie ona jest pod szczególnym nadzorem bankowców.

W minionym kwartale zaostrzanie polityki kredytowej polegało m.in. na obniżeniu akceptowanego poziomu prawdopodobieństwa niespłacenia zobowiązania wobec banku. To może być oznaka przygotowań instytucji finansowych do obowiązywania nowego standardu księgowego IFRS9 - dotyczącego wyceny aktywów. - Gdy sytuacja w gospodarce będzie się pogarszać, banki będą robić rezerwy wcześniej. Przy poprawie będą szybciej je rozwiązywać - zuważa Fernando Bicho, wiceprezes Banku Millennium. Zaraz jednak uspokaja: - Rezerwy mogą być wyższe, ale niewiele - szczególnie przy obecnej dobrej sytuacji gospodarczej.

@RY1@i02/2018/026/i02.2018.026.00000080a.801(c).jpg@RY2@

Popyt na finansowanie rośnie mocniej niż podaż

Łukasz Wilkowicz

lukasz.wilkowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.