Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Ile państwa w państwie, czyli od prywatyzacji do nacjonalizacji

19 grudnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Przez trzy dekady transformacji gospodarczej państwo najpierw cofnęło się jako właściciel, a potem ogłosiło triumfalny powrót. Czy kolejny kryzys znowu zmusi rząd do zrobienia kroku w tył?

Prywatyzacja ponad 8 tys. państwowych przedsiębiorstw, będących podstawą zbankrutowanej gospodarki PRL, była trudnym do przeprowadzenia procesem, jeśli wziąć pod uwagę zarówno jego skalę, jak i niską akceptację społeczną. Tak niską, że słowo „prywatyzacja” celowo nie znalazło się w nazwie resortu zajmującego się tą operacją. Dlatego utworzono Ministerstwo Przekształceń Własnościowych (MPW), a nie np. Ministerstwo Prywatyzacji Majątku Skarbu Państwa.

Warunkiem ograniczenia własności państwowej w gospodarce, obok decyzji politycznych i zmian legislacyjnych, było pokonanie oporu załóg przedsiębiorstw, dla których prywatyzacja oznaczała ryzyko związane z konieczną restrukturyzacją (przede wszystkim zagrożenie zwolnieniami). Sprzeciw neutralizowano na kilka sposobów, zwłaszcza poprzez częściowe lub całkowite uwłaszczenie pracowników na majątku prywatyzowanego zakładu. W ideologiczne zapewnienie, że własność prywatna jest efektywniejsza niż ta państwowa, załogi nie wierzyły. Powszechnie panował strach przed przyjściem nowego szefa. Większość zatrudnionych chciała pozostać pod parasolem państwa, które było gotowe utrzymywać nawet nierentowne firmy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.