Wielkie reformy zostają w szufladach
PiS zajęty uszczelnianiem VAT odłożył na bok inne zapowiadane przez siebie fundamentalne zmiany dotyczące budżetu, podatków dochodowych czy rynku kapitałowego
fot. Wojtek Górski
fot. Wojtek Górski
fot. mat. prasowe
Po odejściu z MF Pawła Szałamachy entuzjazmu do zreformowania tworzenia budżetu nie wykazywali jego następcy – Mateusz Morawiecki czy Teresa Czerwińska
Uszczelnienie systemu podatkowego było dla obecnej ekipy priorytetem, ale Prawo i Sprawiedliwość stawiało sobie w kończącej się kadencji także inne ambitne cele – reformę finansów publicznych czy podatków dochodowych. Dzisiaj jednak widać, że tych planów nie udało się zrealizować.
Chwilę po tym, jak obecna ekipa przejęła stery, a w MF zainstalował się nowy szef Paweł Szałamacha, rozpoczęły się prace nad wielką reformą systemu budżetowego. Rząd założenia przyjął w lipcu 2016 r. i od tamtej pory wokół projektu panuje cisza. O planach resortu ciepło wypowiadała się Komisja Europejska, do zmian zachęcały nas i oferowały pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Mieliśmy na polski grunt przenieść najlepsze wzorce planowania dochodów i wydatków z Niemiec, Francji czy Szwecji. Główna idea, jaka przyświecała reformie, to skończyć z myśleniem o finansach państwa w perspektywie jednego budżetu, a zacząć planować wydatki w horyzoncie średnioterminowym. Rząd razem z projektem ustawy budżetowej miał przyjmować prognozę dochodów i wydatków na kolejne dwa lata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.