NBP: Inflacja jest i będzie pod kontrolą
To, ile płacimy w sklepie za warzywa czy mięso, kłóci się ze spokojem banku centralnego, który twierdzi, że nic złego się nie dzieje
Patrząc na ceny tak, jak robi to Narodowy Bank Polski – czyli z poziomu wskaźnika inflacji – wszystko jest pod kontrolą. W tym roku inflacja powinna wynieść 2 proc., w przyszłym wzrośnie do 2,9 proc., by w 2021 r. spaść do 2,6 proc. To wyliczenia z opublikowanej właśnie projekcji PKB i inflacji, sporządzonej przez bank centralny. Z jego punktu widzenia nie ma powodu do jakiegoś niepokoju, bo nawet przyspieszenie tempa wzrostu cen do 2,9 proc., które ma nastąpić 2020 r., mieści się w dopuszczalnych granicach odchyleń od celu inflacyjnego NBP. Cel – czyli wielkość inflacji, którą bank uznaje za najlepszą dla gospodarki – to dziś 2,5 proc. A dopuszczalne odchylenie to plus-minus 1 pkt proc.
NBP podchodzi do inflacji ze spokojem również dlatego, że jej ostatni wzrost do 2,6 proc. w czerwcu jest efektem czynników, na które bank nie ma większego wpływu. Podwyżka stóp nie zatrzymałaby wzrostu cen energii. W tym roku jest on niski, co jest wynikiem prewencyjnej ustawy mającej na celu zamrożenie cen. Stąd prognoza NBP, że energia w tym roku zdrożeje jedynie o 0,5 proc. Ale w przyszłym może to być już 4,1 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.