Kłótnia. Kiedy piłka jest po drugiej stronie
K łótnia coraz rzadziej przynosi konstruktywne efekty. Dotyczy to również sporów między przedsiębiorcami. Z jednej strony szkoda im na nie czasu, z drugiej – rośnie liczba konfliktogennych sytuacji. A powszechny dostęp do komunikacji w formie elektronicznej, która sprzyja bezosobowemu traktowaniu innej osoby czy partnera w biznesie, tylko problem pogłębia.
Synergia tych okoliczności – jak nietrudno się domyślić – jest mało sprzyjającym elementem w rozwiązaniu sporu, a częściej sprzyja eskalacji wzajemnych pretensji. W pędzie dnia codziennego o tym zapominamy i dajemy się wciągnąć w kłótnię korespondencyjną, która jest wyniszczająca dla psychiki. Jak więc przełamać impas i wyciągnąć z niego konstruktywne wnioski?
W sferze przedsiębiorczości problem wydaje się szczególnie dotkliwy w przypadku konfliktów na linii międzypokoleniowej lub między rodzeństwem w firmach rodzinnych. Rodzina zna się dobrze i mogłoby się wydawać, że należące do niej osoby powinny się świetnie dogadywać. To prawda, jednak bywa ona również mieczem obosiecznym. To, że świetnie znamy się w gronie rodzinnym, sprawia, że w kłótni łatwiej znaleźć słabe punkty przeciwnej strony i skuteczniej ją zranić. Nawet jeśli nie był to nasz główny cel. Kłótnia „korespondencyjna” to zadanie ułatwia. Pismo oferuje tylko jedną formę ekspresji. Nie słyszy się intonacji zdań, nie widzi się mowy ciała, które w przypadku bezpośredniej rozmowy są bardzo istotnym czynnikiem, które podkreślają intencje i emocje towarzyszące wypowiedziom w realu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.