Dużo chętnych na wyścigi małymi gokartami
Karting przyciąga dorosłych i młodzież, bo zapewnia dużą dawkę emocji i daje możliwość rywalizacji. Tory powstają nie tylko w największych, ale i średniej wielkości miastach
Powodzenie biznesu w dużym stopniu zależy od lokalizacji, ale - jak mówią specjaliści - w przypadku torów gokartowych nie ma reguły - sprawdzają się zarówno w centrach miast, jak i na obrzeżach. Ostatnio modną lokalizacją stały się duże obiekty handlowe. Zarządcy poszukują najemców oferujących inne rozrywki niż kino i kręgle, co sprzyja negocjowaniu dobrych warunków umowy o wynajem powierzchni.
Dobre miejsce
W naszym kraju zdecydowanie lepiej sprawdzają się tory działające w nieużywanych halach produkcyjnych czy magazynowych albo na krytych parkingach niż na wolnym powietrzu. - Chodzi o to, by biznes mógł funkcjonować przez cały rok. Trzeba też zadbać, by hala była ogrzewana. Zimą powinna tam panować temperatura ok. 5-6 stopni. To wystarczy, by użytkownicy nie marzli, ale i nie przegrzewali się podczas jazdy - wyjaśnia Witold Maciejewski z firmy Kart Team, doradzającej przy realizacji inwestycji.
Powierzchnia hali powinna mieć przynajmniej 1,8-2 tys. mkw. Przy mniejszym obiekcie warto mieć możliwość działania również na zewnątrz budynku. To będzie dodatkowy atut, zwłaszcza latem. Przy wyborze miejsca pod działalność warto kierować się tym, by był do niego dobry dojazd komunikacją miejską, ale i parking dla tych, co poruszają się samochodem.
Do wytyczenia toru, który powinien być kręty, ale nie na tyle, by nie wywoływał mdłości u uczestników zabawy i mieć przynajmniej 320-380 metrów długości, posłużą zużyte opony. By je pozyskać, warto po sezonie zimowym lub letnim odwiedzić zakłady wulkanizacyjne. Od nich bowiem stare opony można otrzymać za darmo.
Barierka na torze powinna mieć wysokość przynajmniej dwóch opon od samochodu osobowego. W celu trwałego ich połączenia lepiej jest użyć śrub niż taśmy klejącej, która może się rozerwać po kilku uderzeniach gokartów. Dobrze jednak jest nią okleić zbudowaną konstrukcję, by tworzyła bardziej jednolitą masę. - Na zakrętach lepiej sprawdzą się większe opony, jak te wykorzystywane w samochodach ciężarowych. Powinno się je dodatkowo przytwierdzić do podłoża, by podczas uderzeń gokartów nie przesuwały się. W przeciwnym razie podczas jazdy na czas może dochodzić do zafałszowania wyników, bo zakręt po kilku uderzeniach stanie się bardziej łagodny - tłumaczy Maciejewski.
Inwestycje w sprzęt
Kolejnym etapem inwestycji jest zakup gokartów i kasków dla zawodników. Koszt tych ostatnich to 200-300 zł za sztukę. Trzeba mieć ich przynajmniej tyle, ile mamy pojazdów. Oprócz tego dobrze jest zaopatrzyć się w kominiarki pod kask, które będą mogli kupować uczestnicy zabawy. Będzie bardziej higienicznie i dodatkowo można liczyć na niewielki zysk: koszt nabycia kominiarki w hurtowni to ok. 6 zł; można je sprzedawać po 8-9 zł za sztukę.
Do hali o powierzchni 2 tys. mkw. wystarczy 10 pojazdów, z których dwa będą zapasowe, na wypadek awarii. Przy 3 tys. mkw. konieczne już będzie 15-16 pojazdów. Koszt gokarta jest uzależniony nie tylko od modelu, pojemności silnika, ale i wyposażenia, na które składa się oprócz fotela, zagłówek czy pasy. Cena nowego pojazdu waha się od 14 do 21 tys. zł.
Nowością są gokarty wyposażone w silnik wtryskowy. Ich zaletą jest o połowę mniejsze zużycie paliwa w stosunku do standardowych silników oraz o 2/3 mniejsza emisja dwutlenku węgla. Taki sprzęt docenią zwłaszcza ci przedsiębiorcy, którzy uruchamiają tor na terenie hali. Za taki gokart trzeba jednak zapłacić o ok. 2 tys. więcej. - Koszt standardowego silnika to ok. 2,5 tys. zł. Na jednostkę napędową z wtryskiem trzeba wydać już 4,5 tys. zł - podkreśla Witold Maciejewski.
W sumie na sprzęt do hali o wielkości 2 tys. mkw. trzeba przeznaczyć od 140 do 230 tys. zł. Alternatywą jest zakup gokartów z rynku wtórnego. Coraz więcej firm oferuje pojazdy po całkowitym remoncie, polegającym nie tylko na odmalowaniu ram, ale i wymianie części plastikowych, sprzęgła czy remoncie silnika. Za taki gokart trzeba zapłacić ok. 10 tys. zł. To ponad dwa razy więcej za pojazd przed liftingiem.
- Polecam stosowanie zasady małych kroków. Najlepiej zacząć od tańszych pojazdów, które z czasem zostaną wymienione na lepsze i droższe. To powinno jednak nastąpić dopiero, gdy przedsiębiorca przekona się, że jego tor cieszy się dużym zainteresowaniem i jest inwestycją, na której będzie można zarabiać - podpowiada Witold Maciejewski.
Właściciele torów zaznaczają również, by nie przesadzać z zakupem gokartów dla dzieci. Na początek wystarczą dwa. Wciąż bowiem z torów korzystają głównie osoby dorosłe. Poza tym, jak informuje właściciel toru w Warszawie, dobrze jest wytyczyć w tygodniu godziny, w których obiekt będzie przeznaczony wyłącznie dla dzieci. - Młodzi uczestnicy są bardziej nastawieni na rywalizację. Dobrze więc, gdy będą ścigać się z równymi sobie, a nie z dorosłymi. Ryzyko wypadku jest wówczas mniejsze - podpowiada Adam Wasilewski, właściciel toru w Warszawie, który podkreśla, że z roku na rok liczba klientów rośnie w tempie ok. 10 proc.
Niezbędne udogodnienia
Wśród koniecznych wydatków jest też zakup systemu do pomiaru czasu. Właściciele istniejących torów nazywają go wręcz sercem każdego centrum kartingowego. Dlatego jak podpowiadają, istotne jest, by system był wiarygodny. Najbardziej popularny, nie tylko w Polsce, ale i na świecie jest sprzęt AMB, pochodzący z Holandii. Zapewnia dokładność co do 1/1000 sek. Koszt - ok. 20 tys. zł. Oprócz tego w każdym gokarcie, najlepiej na pasie bezpieczeństwa, trzeba zainstalować czytnik. Cena jednej sztuki wynosi ok. 750 zł netto.
Ponadto konieczny jest jeszcze zakup komputera oraz monitora, na którym będą wyświetlane czasy poszczególnych zawodników. Na ten dodatkowy sprzęt wystarczy 2 tys. zł. System AMB zawiera bowiem dekoder, który podłączany jest do komputera łączem ethernet lub USB.
Właściciele działających centrów kartingowych podpowiadają również, że dobrze jest zainstalować system do zarządzania torem. Usprawnia on nie tylko obsługę gokartów na torze, identyfikację kierowców, ale i realizowanie zawodów kartingowych. Cena dzierżawy systemu uzależniona jest od wielkości inwestycji. Trzeba jednak liczyć się w wydatkiem 1-2 tys. zł miesięcznie.
Dla kogo i po ile?
Przed uruchomieniem obiektu trzeba jeszcze opracować jego regulamin, ubezpieczyć biznes od pożaru i kradzieży, nabyć polisę OC oraz zatrudnić pracowników.
Na początek wystarczy 2-3 pracowników, którzy będą pracować na zmiany. Warto jednak mieć możliwość zatrudnienia większej ich liczby, co będzie konieczne w razie organizowania na torze dużej imprezy np. dla korporacji. Klientów biznesowych dobrze mieć wśród stałych gości. Na nich można zarobić najwięcej. Wynajmują tor na kilka godzin, dla kilku, kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu osób. To oznacza przychody z jednej imprezy na poziomie przynajmniej kilku tysięcy złotych.
Cena 10-minutowej jazdy dla pojedynczego użytkownika powinna zamykać się w 25-30 zł, w zależności od miasta i lokalnej konkurencji. W weekendy cena usługi może być o 5-10 zł wyższa.
Koszt zatrudnienia pracownika to ok. 2-2,5 tys. zł miesięcznie w zależności od miasta. Trzeba jeszcze zrobić przeszkolenie personelu z obsługi gokartów i bezpieczeństwa na torze. Dobrze jest też mieć fachowca od naprawy urządzeń lub nawiązać współpracę z warsztatem, który będzie dokonywał również okresowych przeglądów.
- Ubezpieczenie OC jest potrzebne, gdy do szkody dojdzie z winy przedsiębiorcy, czyli na przykład nie zadziała hamulec z gokarcie i dojdzie do wypadku - zauważa Witold Maciejewski. Dlatego tak ważne jest, aby w regulaminie, który należy dać do przeczytania i podpisania każdemu uczestnikowi, znalazła się informacja dla osób w jakim wieku przeznaczony jest tor. Poza tym powinna być w nim zamieszczona klauzula, że z toru korzysta się na własną odpowiedzialność, co oznacza, że użytkownik powinien zachować ostrożność, nie korzystać z pojazdu po spożyciu alkoholu, narkotyków czy leków, które mogą wpłynąć na koncentrację i zaburzenie świadomości. Trzeba też zaznaczyć, że złamanie regulaminu wyklucza roszczenia względem organizatora w przypadku uszczerbku na zdrowiu lub mieniu. Co więcej, dobrze jest zaznaczyć, że opiekunowie dzieci do lat 16 ponoszą pełną odpowiedzialność za szkody spowodowane przez najmłodszych.
Właściciele działających w kraju torów nie chcą mówić o przychodach, a tym bardziej o zyskach. Jak tłumaczą, nie chcą zachęcać kolejnych przedsiębiorców do wchodzenia w ten biznes, bo konkurencja i tak już jest duża. Radzą przy tym, żeby szukać sposobów na zwiększenie obrotów. Można np. otworzyć barek z drobnymi przekąskami i zimnymi napojami. Na tych ostatnich marże są najwyższe - przekraczają 100 proc. Oczywiście dodatkowa praca wiąże się zwykle z koniecznością zatrudnienia dodatkowej osoby do obsługi, co oznacza wydatek rzędu minimum 1,3-1,5 tys. zł miesięcznie.
@RY1@i02/2014/135/i02.2014.135.13000020b.802.jpg@RY2@
SHUTTERSTOCK
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu