Król Julian, czyli o potykaniu się o ten sam kamień
W mieście jest nowy król. Rzuca liczbami, porywa
gestami, zachwyca hojnością. Tu 10 proc., tam 25 proc., na Wschód
trzaśnie odwetem. Jak któryś doradca niebacznie się sprzeciwi,
następnego dnia w mediach wita go komunikat, że „zgodził się odejść”.
Słowem: zasady gry uległy zmianie. W tej sytuacji może nie być takim
złym pomysłem przypomnienie, dlaczego kraje rozwinięte na ogół mają
niskie cła dla wszystkich i na wszystko.