Gdzie są najlepsi mediatorzyZwykle swoje wystąpienia publiczne i wykłady o mediacji rozpoczynam opowiadaniem o USA. Tam się wszystko rozpoczęło i to tam wynegocjowane lub wymediowane ugody kończą 98 proc. spraw sądowych. Widzę wtedy w oczach słuchaczy niedowierzanie: jak to 98 proc.? To prawie wszystkie? Nie zgadza nam się to z tym, co wiemy o rzeczywistości procesowej amerykańskich prawników oglądanej w telewizji czy kinie - pisze r.pr. Maciej Bobrowicz. Maciej Bobrowicz•25 kwietnia 2016
Na początek zabijmy wszystkich prawnikówTak mówi rzeźnik w „Królu Henryku VI” Williama Szekspira. Pogląd, że prawnicy uosabiają wszelkie zło, nie traci na aktualności - pisze r.pr. Maciej Bobrowicz. Maciej Bobrowicz•11 kwietnia 2016
Bobrowicz: Zbiegowisko zwane debatąNa suchość oka, na hemoroidy, na kaszel suchy i mokry, na zespół niespokojnych nóg. Reklamy telewizyjne. Mają nakłaniać do zakupu towarów o magicznych właściwościach – piorących, leczących, jeżdżących czy też niesłychanie usprawniających nam życie.Maciej Bobrowicz•29 marca 2016
Trybunał Konstytucyjny? Przecież nic się nie stałoKiedy piszę ten felieton, prezes Trybunału Konstytucyjnego czyta właśnie długie uzasadnienie wyroku. Zastanawiam się, kogo wyrok naprawdę poruszy. Oczywiście polityków i „polityków”. Maciej Bobrowicz•15 marca 2016
Przecież nic się nie stałoOstatnie doświadczenia pokazują, że w świadomości polityków Trybunał Konstytucyjny stał się urzędem państwowym o specyficznym charakterze – widowiskowym i medialnym. Medialnym, więc najlepiej, by znaleźli się w nim „nasi” prawnicy. Pogląd, że powinni tam zasiadać najwybitniejsi, najlepsi i ci, którzy wiedzą, co oznacza słowo „niezawisłość”, niekoniecznie jest w polskiej rzeczywistości politycznej podzielany. Smutne - pisze r.pr. Maciej Bobrowicz. Maciej Bobrowicz•14 marca 2016
Zmienił się sposób dotracia do klienta. Prawnicy muszą to zrozumiećJeszcze niedawno konkurowanie na rynku dostawców nawigacji samochodowych polegało na oferowaniu urządzeń z mapami drogowymi. Kto dysponował dokładniejszą mapą, zyskiwał klientów. Potem ważną rolę zaczęły odgrywać algorytmy wyznaczające drogę: jedne prowadziły kierowców prawie bezbłędnie, inne kierowały na bezdroża i proponowały kąpiel w jeziorze. Kiedy pojawiły się smartfony, zmieniło się wszystko. Klienci nie widzieli sensu kupowania drogich urządzeń, skoro mogli nabyć o wiele tańszą mapę, zainstalować ją w telefonie, a telefon przytwierdzić do szyby w szoferce. Doprowadziło to do tego, że część dostawców nawigacji zniknęła z rynku, wielu zostało przejętych przez wielkich graczy, a ci wielcy zaczęli ponosić straty.Maciej Bobrowicz•01 marca 2016