Zdrowie jako infrastruktura krytyczna. Lekcja na czas pokoju i kryzysu
Rozmowa z dr. n. med. Mariuszem Nowakiem, Dyrektorem Centrum Leczenia Oparzeń im. S. Sakiela w Siemianowicach Śląskich.
Redakcja: System ochrony zdrowia od lat mierzy się z podobnymi problemami – kolejkami, niedoborem kadr, presją finansową. Czy dziś rzeczywiście jesteśmy w jakimś przełomowym momencie?
Mariusz Nowak: Myślę, że tak, ale nie dlatego, że problemy są nowe – tylko dlatego, że zmienił się kontekst. Z jednej strony rosną oczekiwania pacjentów dotyczące jakości i szybkości leczenia. Z drugiej mamy coraz większą presję kosztową. A jednocześnie dochodzi trzeci element, który jeszcze kilka lat temu nie był tak wyraźny – bezpieczeństwo. Dziś ochrona zdrowia staje się częścią systemu bezpieczeństwa państwa.
R: Czyli nie wystarczy już „leczyć dobrze”?
MN: Dokładnie. Musimy leczyć dobrze, szybko i w sposób racjonalny kosztowo – a jednocześnie być przygotowani na sytuacje nadzwyczajne. To powoduje, że zaczynamy patrzeć na system bardziej całościowo. I w tym miejscu pojawiają się trzy filary, które – moim zdaniem – powinny porządkować myślenie o ochronie zdrowia.
R: Jakie to filary?
MN: Jakość i dostępność świadczeń, finanse oraz bezpieczeństwo. I co najważniejsze – one się wzajemnie warunkują. Wysoka jakość leczenia nie jest kosztem – ona generuje oszczędności. A połączenie jakości i racjonalnych finansów buduje bezpieczeństwo całego systemu.
R: W jaki sposób jakość przekłada się na finanse?
MN: Bardzo bezpośrednio. Jeżeli pacjent trafia od początku do właściwego ośrodka i jest skutecznie leczony, mamy mniej powikłań, krótszy pobyt w szpitalu i mniej ponownych hospitalizacji. To są konkretne oszczędności. Z drugiej strony – utrzymywanie słabych organizacyjnie jednostek, powielanie tych samych świadczeń w wielu miejscach czy błędy w kierowaniu pacjenta generują koszty, które nie przekładają się na efekt zdrowotny.
R: Czyli jakość porządkuje system?
MN: Tak, bo wymusza specjalizację i współpracę. Nie każdy musi robić wszystko – ważne, żeby każdy robił to, co robi najlepiej. Z punktu widzenia pacjenta oznacza to krótszą drogę do właściwego leczenia. Z punktu widzenia systemu – mniejsze marnotrawstwo zasobów.
R: A jak to się przekłada na bezpieczeństwo?
MN: W bardzo prosty sposób – system, który działa efektywnie na co dzień, jest systemem bezpiecznym. Ma uporządkowane struktury, jasno określone kompetencje i zdolność szybkiego reagowania. To dotyczy zarówno bezpieczeństwa pacjenta, jak i bezpieczeństwa państwa – szczególnie w sytuacjach kryzysowych.
R: Jakie doświadczenia najbardziej zmieniły dziś sposób myślenia o przygotowaniu systemu?
MN: Zdecydowanie doświadczenia z wojny w Ukrainie, ale też analizy zdarzeń masowych w Europie. Widzimy wyraźnie, że zmienił się charakter obrażeń – dominują rany odłamkowe i oparzeniowe, często wynikające z eksplozji czy ataków dronów. To oznacza konieczność ścisłej współpracy między ośrodkami urazowymi, oparzeniowymi i psychiatrycznymi.
Wysoka jakość leczenia nie jest kosztem – ona generuje oszczędności. A połączenie jakości i racjonalnych finansów buduje bezpieczeństwo całego systemu.
R: Dlaczego także psychiatrycznymi?
MN: Bo mówimy o pacjentach z ciężkimi doświadczeniami traumatycznymi. Leczenie nie kończy się na chirurgii czy intensywnej terapii – ono musi obejmować również wsparcie psychiczne. To jest element, który często był niedoceniany, a dziś wiemy, że ma kluczowe znaczenie dla powrotu pacjenta do funkcjonowania.
R: Czy podobne wyzwania pojawiają się w zdarzeniach cywilnych?
MN: Tak. Przykłady dużych pożarów czy katastrof pokazują, że system musi być przygotowany na przyjęcie wielu pacjentów jednocześnie – często z oparzeniami i ciężkimi obrażeniami. W takich sytuacjach decyduje nie tylko liczba łóżek, ale przede wszystkim organizacja i zdolność do szybkiego kierowania pacjentów tam, gdzie mogą otrzymać najlepszą pomoc.
R: Czy taki system można stworzyć tylko „na czas kryzysu”?
MN: Nie. On musi działać na co dzień. Nie buduje się oddzielnego systemu na wojnę – buduje się jeden, sprawny system, który w razie potrzeby można skalować. I tutaj wracamy do tych trzech filarów – jakości, finansów i bezpieczeństwa.
R: Jaką rolę odgrywa w tym zarządzanie?
MN: Kluczową. Wdrażamy podejścia takie jak Lean Healthcare czy teoria ograniczeń, które pozwalają identyfikować wąskie gardła i eliminować je w sposób systemowy. W ochronie zdrowia bardzo często problemem nie jest brak zasobów, tylko ich nieefektywne wykorzystanie.
R: Co pacjent realnie zyskuje dzięki takim zmianom?
MN: Szybsze, bardziej skuteczne leczenie i większe bezpieczeństwo. Krótszy pobyt w szpitalu, mniej powikłań, większą szansę na powrót do zdrowia. To jest najważniejsze.
R: Dziękujemy za rozmowę.
Jeżeli pacjent trafia od początku do właściwego ośrodka i jest skutecznie leczony, mamy mniej powikłań, krótszy pobyt w szpitalu i mniej ponownych hospitalizacji. To są konkretne oszczędności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu