Zimno i nieświeże jedzenie to nie powód do skargi więźnia
Mąż pani Grażyny odbywa
karę w zakładzie półotwartym. – Ma
niby prawo do przepustek i widzeń, ale w praktyce
są z tym problemy. Mąż skarży się,
że kontrolowane są jego prywatne listy i rozmowy
telefoniczne. W celach panuje zaduch, w lecie upał jest
nie do zniesienia, w zimie z kolei jest straszliwy ziąb.
Mąż próbował interweniować, ale
usłyszał zapewnienie, że w zimie dostanie
dodatkowy koc, a z upałem nic nie można
zrobić. Także jedzenie pozostawia wiele do
życzenia, standardem deserowym są nadpsute owoce.
To urąga jakimkolwiek przyzwoitym warunkom,
chciałabym jakoś pomóc mężowi
– pisze czytelniczka.