Lewestam: Roszczeniowi fetyszyści
No, ale jednak własność to
własność, nie? Nie?”. Po pierwsze – drogi rozmówco, którego nazwiska nie zdradzę publicznie, bom dyskretna – niekoniecznie. A po drugie – mimo wszystko dziękuję za ten prostacki argument w obronie bezrefleksyjnej reprywatyzacji warszawskich nieruchomości objętych w 1946 r. dekretem Bieruta – sprawa jest nie tylko polityczna lub prawna, ale także wciąż w swojej istocie głęboko filozoficzna.