Dwie tajne agentki skarbówki przyłapały mechanika. Krajewski: Nie chodzi o żarówkę, ale o naszą przyszłość
Wyobraźmy sobie taką scenę. Listopadowy, deszczowy wieczór, tuż przed
rogatkami miasta, na poboczu opustoszałej ulicy, stoi samochód z
włączonymi światłami awaryjnymi. Obok otwartych od strony kierowcy drzwi
widać ociekającą wodą kobietę. Rozpaczliwie macha ręką w naszą stronę.
Łatwo zgadnąć, że ma kłopoty.