Aneksja na pół gwizdka. Nie wszyscy Rosjanie akceptują przywłaszczone tereny
Rosjanie nie uznali czterech anektowanych obwodów Ukrainy za naprawdę swoje – i dotyczy to zarówno elit, jak i zwykłych ludzi. Wbrew powtarzanej jak mantra – ostatnio w rozmowie Władimira Putina z Recepem Tayyipem Erdoğanem – tezie, że zmiany terytorialne nie podlegają negocjacji, Rosja w razie potrzeby, przynajmniej z punktu widzenia propagandy, może w miarę bezboleśnie oddać Melitopol i Siewierodonieck i uznać aneksję za niebyłą. Internetowe fora hurrapatriotów zapłoną z oburzenia, ale w gruncie rzeczy nikogo poza nimi los ukraińskich miast nie obejdzie.