UE w rozsypce, Rosja szczerzy kły. Światowa katastrofa jest już blisko?
Czy rzeczywiście jest tak źle? Czy
naprawdę żyjemy na przednówku wielkiego,
nieuchronnego kataklizmu, do którego sami –
czytaj: Zachód – się doprowadzimy? A
może to nie do końca tak. Albo jeszcze dosadniej:
może żadna katastrofa na horyzoncie się nie
czai, a jedynie my zatraciliśmy zdolność
racjonalnego myślenia?