Bąk: Alkohol? Znacznie groźniejszy jest katar [OPINIA]
Przez cały okres
świąteczno-noworoczny moja rodzina nieskutecznie
odpierała ataki jakiegoś paskudztwa. Gdy wy
wsuwaliście bożonarodzeniowy bigos, my
tratowaliśmy siebie pod drzwiami toalety. Gdy
łamaliście się opłatkiem, my
dzieliliśmy się ostatnimi tabletkami aspiryny.
Kiedy wy wznosiliście noworoczny toast kieliszkami
szampana, my opróżnialiśmy kolejne kubki z
gripexem i buteleczki z syropami. A gdy w całym kraju w
górę wystrzeliły fajerwerki, osobiście
miałem wrażenie, że wszystkie eksplodują
w samym centrum mojej głowy. Oczywiście
postanowiliśmy się poradzić lekarza. Ten
stwierdził, że to zwykła grypa i jedyne, co
uznał za słuszne nam przepisać, to trzy palety
witaminy C i jeden kontener chusteczek higienicznych.