Szymaniak: O bohaterach i frajerach w czasach patolegislacji [OPINIA]
Powiedzieć „nie wiem”, a co gorsza przyznać się do błędu, to
zbrodnia cięższa niż – będąc konserwatystą – wziąć udział w orgii
gejowskiej w Brukseli. Nieważne, czy w telewizji, w Sejmie
czy gdziekolwiek indziej, błędy są zawsze domeną innych. A jak już nawet
ktoś ten błąd wytknie w taki sposób, że nie da z tego wykręcić, to
trzeba do końca go bagatelizować i umniejszać jego znaczenie.